Dzień 6/30
Dzisiaj próbowałem bez muzyki. Skupiałem się na ciszy nocy. Muszę przyznać, że samo skupianie się na ciszy jest bardzo pomocne. Prawdopodobnie z odrobiną praktyki będę mógł odnaleźć tę ciszę nawet podczas normalnego miejskiego zgiełku. Drugą rzeczą która mi pomagała było po prostu całkowite akceptowanie faktu, że jestem tam gdzie jestem, bez oczekiwania na koniec medytacji. Takie podejście niwelowało napięcie. Ostatnią rzeczy która pomagała było po prostu skupienie się na teraźniejszości.
Dzisiaj próbowałem bez muzyki. Skupiałem się na ciszy nocy. Muszę przyznać, że samo skupianie się na ciszy jest bardzo pomocne. Prawdopodobnie z odrobiną praktyki będę mógł odnaleźć tę ciszę nawet podczas normalnego miejskiego zgiełku. Drugą rzeczą która mi pomagała było po prostu całkowite akceptowanie faktu, że jestem tam gdzie jestem, bez oczekiwania na koniec medytacji. Takie podejście niwelowało napięcie. Ostatnią rzeczy która pomagała było po prostu skupienie się na teraźniejszości.








Mamy tak wspaniałą pogodę, że chyba się przeziębiłem... Mimo, że czułem się fatalnie, to odbyłem codzienną sesję, która nie należała do najprzyjemniejszych. Stan relaksu i fizycznego komfortu jest bardzo ważnym czynnikiem bez którego ciężko o dobrą medytację. To wychodzi na to, że trzeba się teraz będzie troszkę pomęczyć. Zastanawiam się czy to ma sens będąc w złym stanie i przez większość czasu niemóc się skupić. Chyba, że jest to jedynie
Pozdrawiam, nie przestawaj na 30 dniach bo to