Dzień 29/30

Mamy tak wspaniałą pogodę, że chyba się przeziębiłem... Mimo, że czułem się fatalnie, to odbyłem codzienną sesję, która nie należała do najprzyjemniejszych. Stan relaksu i fizycznego komfortu jest bardzo ważnym czynnikiem bez którego ciężko o dobrą medytację. To wychodzi na to, że trzeba się teraz będzie troszkę pomęczyć. Zastanawiam się czy to ma sens będąc w złym stanie i przez większość czasu niemóc się skupić. Chyba, że jest to jedynie
@Freakz: Nie martw się jak czasem mózg tak #!$%@?, że nie potrafisz odnaleźć ani chwili "pustki". Nie staraj się tego powstrzymać, bo to tylko stworzy opór. Niech leci, niech robi co chce. Gdy pustka sama się pojawi, to na pewno ją zauważysz. No i nie mów sobie, że dzisiejsza medytacja była zła. Każda medytacja się liczy, i nie da się tego zrobić źle.
Pozdrawiam, nie przestawaj na 30 dniach bo to
Dzień 6/30
Dzisiaj próbowałem bez muzyki. Skupiałem się na ciszy nocy. Muszę przyznać, że samo skupianie się na ciszy jest bardzo pomocne. Prawdopodobnie z odrobiną praktyki będę mógł odnaleźć tę ciszę nawet podczas normalnego miejskiego zgiełku. Drugą rzeczą która mi pomagała było po prostu całkowite akceptowanie faktu, że jestem tam gdzie jestem, bez oczekiwania na koniec medytacji. Takie podejście niwelowało napięcie. Ostatnią rzeczy która pomagała było po prostu skupienie się na teraźniejszości.
Dzień 5/30
Wczoraj medytowałem ale nie miałem już siły dodać wpisu. Było w miarę ok. Starałem się moment wybudzenia z zamyślenia kojarzyć jako pozytywny i przyjemny zamiast karcić się za to, że nie byłem czujny. Myślę, że jest to dobry kierunek. Co jakiś czas miałem momenty czystego stanu bez myśli. Utrzymanie go kilka, kilkanaście sekund to póki co maksimum ale zobaczymy jak będzie po miesiącu. Na pewno nawet taka 15minutowa medytacja jest
@Choleryczka: moim zdaniem to jest właśnie przeciwieństwo majstrowania przy niej. Ten stan jest całkowicie naturalny. Wyciszenie, powrót do wnętrza siebie. Powiedziałbym, że dzięki medytacji jestem bardziej świadomy codziennych rzeczy, nie jestem tak zasypany przez myśli i projekcje. W końcu zaczynam mieć kontrolę nad myślami a nie one nade mną. Zauważyłaś, że myślami ludzie zwykle są w przyszłości lub przeszłości a praktycznie nigdy w teraźniejszości? A przecież tylko teraźniejszość dzieje się naprawdę.
Dzień 28/30

Medytacja to potężne narzędzie w walce z naszymi słabościami, lękami, stresem, emocjami. Zwykłem po rozpoczęciu przeanalizować swój organizm, rozpoznać towarzyszące emocje, zagłębić się w stres i jego źródła - często są inne niż nam się zdaje z samego początku. Dopiero po takim "zwiadzie" można pozwolić im "odejść" , ładnie brzmi " let them go ". Gdy czasem czujemy, że dokucza nam senność lub zmęczenie przez co myśli nam uciekają, to
Dzień 27/30

Tym razem spróbowałem medytować z otwartymi oczami, da się. Sprawdziłem także czy 10 minutowa sesja by mi wystarczyła. Otóż moim zdaniem to zbyt mało aby wynieść z tego bardziej znaczące korzyści. Oczywiście jeśli nie mamy czasu to warto odbyć chociażby tą krótką sesję niż żadną. Ja polecam min. 15-20 minutowe sesje, dla mnie takie są optymalne, ale nie znaczy to ,iż dla każdego. To kwestia indywidualna ;)

#freakz #freakzmedytuje #
Dzień 4/30
Wydaje mi się, że było trochę lepiej. Bardziej akceptowałem stan w którym jestem. Odczuwałem to jako taką miłą "przytulność". Mniej oczekiwania końca sesji. Dzisiaj zleciało nawet szybko. Miałem oczywiście co jakiś czas momenty zagubienia w myślach ale dość szybko łapałem się na tym i myślę, że momenty bez myśli były dłuższe. Zobaczymy jak będzie jutro po rozmowie o pracę. Zakładam, że myśli będą wtedy szalały i będzie nimi miotało jak
@MatthewDuchovny: Pamiętaj żeby się nie biczować za to, że pobłądzisz w myślach. Kiedy będziesz się cieszył z faktu, że uzyskałeś świadomość zabłądzenia, mózg skojarzy powrót do medytacji jako coś pożądanego i stopniowo będzie to robił coraz szybciej i częściej. Jak się w myślach biczujemy to skojarzenie będzie negatywne i mózg będzie unikał "powrotów do obiektu". :)
Dzień 26/30

Ten moment kiedy jesteś mega szczęśliwy, spełniasz marzenia, robisz to co kochasz w dodatku zarabiając pieniądze, masz kochającą dziewczynę... nie docenia się tego. Nie żyjesz teraźniejszością, wciąż wybiegasz i planujesz przyszłość zapominając o tym co teraz, jednocześnie jakoś "nie żyjąc". Ale trzeba sobie zdać sprawę, że wszystko kiedyś przeminie, i tak właśnie się stało. Po pewnym czasie życie przerodziło się w totalne przeciwieństwo, wręcz koszmar. Ale to też przemija... i
Dzień 3/30
Kolejny dzień. Było łatwiej utrzymać myśli w ryzach. Czułem, że udaje mi się wejść w stan w którym myśli są tylko "pierdami umysłu" bez znaczenia. Jednak aby to utrzymać musiałem dość solidnie się skupić co sprawiało, że po jakimś czasie musiałem liczyć oddechy aby odejść od myśli. Było spokojnie chociaż była to dość skupiona sesja. Czas zleciał nawet szybko. Jestem optymistycznie nastawiony na przyszłe medytacje :)

#medytacja #30dnichallenge #duchovnymedytuje
Dzień 25/30

W dzisiejszej praktyce bardzo starała się przeszkodzić mi... mucha. Ale postanowiłem, że nie dam się jej sprowokować i obrałem ją jako element medytacji XD. Muszę przyznać, że to dość irytyjący czynnik pomagający trenować silną wolę. Ciekawe doświadczenie. Pod koniec pomyślałem, że może nie włączył się minutnik do odmierzania czasu, jednak gdy tylko otworzyłem oczy, zadzwonił oznajmiając, że sesja dobiegła końca. Obecnie muszę się dokształcić jak prowadzić dalszy rozwój, bo czuję,
Dzień 2/30
Było dość ciężko. Miałem dzisiaj dwie rozmowy o pracę, z czego jutro jedna super firma ma odpowiedzieć więc umysł jest nadaktywny. Od początku medytacji nachodziły mi różne myśli, pomysły, co jeśli to i to itd. Próbowałem akceptować je i traktować jak przelatujące chmury ale chyba dzisiaj było to prawie niemożliwe. W końcu zacząłem liczyć od 10 do 0 i to trochę pomogło. Miałem momenty w których nic nie myślałem. Od
Dzień 24/30

Tym razem najkrótsza sesja z dotychczasowych, 12 minut. Nastąpił swego rodzaju kryzys. Było ciężko, a to z powodu "szalejącego" wzroku. Nie tyle sam ruch gałek ocznych (swoją drogą też niespokojne), co samego wzroku ciągle skaczącego wszędzie. Mimo prób było to dla mnie nie do opanowania, co uniemożliwiło komfortową praktykę. Tym bardziej, że uległem i dałem się ponieść złości co totalnie wybiło mnie z rytmu i nakręcało spiralę. Mogłem się do
Idąc śladem @Freakz zaczynam wyrabiać sobie nawyk medytowania codziennie. Będę co jakiś czas pisał moje przemyślenia i zmiany jakie się pojawiły w psychice, sposobie myślenia, życiu. Obecne doświadczenie to medytowanie raz na tydzień, dwa. Największą bolączką jest wyrobienie sobie nawyku. Sam jestem ciekaw tych raczej subtelnych efektów które mogą się pojawić po regularnej medytacji. Będę robił 15 minutowe sesje.

Pierwszy cel to 30 dni. A więc #30dnichallenge
#duchovnymedytuje #medytacja

Dzień 1/30

Spokojne
@MatthewDuchovny: Pamiętaj, że przyjdą dni, że na samą myśl o 15 minutach będzie Cię wzdrygało z obrzydzeniem. Usiądź wtedy nawet na 5 minut, ważne żeby przełamać ten schemat i medytować pomimo wszystko. Ja ostatnio dobijam do 45 minut i czasami jest to spokojne, zrelaksowane siedzenie a czasami ostatnie 5 10 minut jest walką, bo pojawia się ból i reakcją na niego jest ucieczka, więc pojawiają się myśli " a może zerkne
Dzień 23/30

Chyba to niemożliwe, aby na tym etapie występowały jakościowe sesje pod rząd. Dziś nie było źle, ale wczoraj jednak było dużo lepiej. Pojawiły mi się w trakcie pewne emocje, ale to niesamowite jak szybko można je uciszyć i się ich pozbyć. Znowu nie udało się im mną zawładnąć :D Olbrzymia satysfakcja! Może kiedyś nauczę się je bardziej kontrolować w czasie rzeczywistym w stresujących i nagłych sytuacjach lub chociaż dopuszczać rozsądek
Dzień 22/30

Dziś bardzo przyjemnie mi się medytowało, toteż odbyłem 40 minutową sesję. Jestem zadowolony, gdyż niemalże do samego końca przebiegała pomyślnie. Przez cały czas nawet nie myślałem o timerze, ani nie zastanawiałem się ile jeszcze do końca. To jeden z tych właśnie lepszych dni, kiedy to praktyka jest czystą przyjemnością. Być może wynikło to z dobrego nastawienia i wcześniejszego przygotowania. Kto by pomyślał, że " siedzenie i nic nie robienie "
Dzień 21/30

Mam uczucie, że stanąłem trochę w rozwoju, nie przykładam się wystarczająco. To chyba znaczy, że wdała się rutyna, ale postaram się aby to był jednorazowy przypadek. Bo przecież tak jak we wszystkim, tak i w medytacji powinno kroczyć się dalej. Nie chodzi mi tu o zbliżający się coraz bliżej koniec wyzwania, ale o postępujący rozwój duchowy. Miło byłoby się wysypiać... być może wtedy byłoby inaczej, ale trzeba sobie radzić i
Dzień 20/30

Znowu w nocy, to nie najlepsza pora. Zawsze trudno jest mi pogodzić się ze swoimi błędami, szczególnie tymi wynikającymi z głupoty i przez to podjętych niepoprawnych bądź całkiem złych decyzji, często o wielkiej wadze. Emocje towarzyszące temu są bardzo silne i warto poobserwować jak działają. Poradziłem sobie jednak z nimi dosyć szybko, spokój się przydaje. Jakoś tak po zdaniu sobie sprawy jak oddziałują, chłodno je przyjąłem, zaakceptowałem i pozwoliłem odejść.
Dzień 19/30

Dzisiaj skróciłem czas praktyki do 15 minut z powodu dużego zmęczenia, dłuższa mijałaby się z celem. Było ciężko, ale jestem zadowolony. Mam ochotę na jakieś dłuższe sesje od czasu do czasu ( +/- 40 minut). Chętnie sprawdziłbym jak by mi się to udało. Pozycja siedząca na skraju łóżka jak najbardziej nadaję się do wygodnej i satysfakcjonującej medytacji - dziś sprawdziłem. Jeśli ktoś woli, to polecam. Zastanawia mnie czy obecne dobre