#kolchoz #przegryw
Jak się odnajdujecie w swoich kołchozach w interakcjach z współpracownikami?
Bierzecie czynny udział w rozmowach, small talk, gadki szmatki czy robicie swoje bez emocji z nikim nie gadacie, ewentualnie zdawkowe odpowiedzi, odbijacie karte i do widzenia?
  • 2
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@Mechamaru: prol jeszcze pomyśli że praca 200h (tyle realnie wychodzi z dojazdami) miesiecznie przez kolejne 40 lat to nie jest deal życia za 5k na rękę (albo i mniej)
  • Odpowiedz
gada sie o tym braku stabilnosci, jako powod nizu demograficznego, ale tak naprawde czy kiedykolwiek bylo stabilnie z robota o ile ktos nie jest psim swedem/przez nepotyzm jakos bardzo wysoko w drabinie spolecznej? o ile nie jestes zabezpieczony przez regulacje/brak wiekszego oddzialywania gospodarki na twoja prace (sedzia, prokurator, zolnierz, policjant, co do zasady lekarz i dentysta) to ta twoja praca nigdy de facto nie jest stabilna w dluzszym terminie...

oczywiscie, na pewno
  • 32
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Zmieniłem prace i jest taki chaos organizacyjny, ze j--------e, innych poganiają zeby zapieprzali bo klient juz czeka po czym zawalony material leży 3 tygodnie xd mnie nikt nie kontroluje czy robie dobrze mimo ze nie mam w ttm zadnego doswiadczenia xd, nie ma żadnego kierownika tylko szef lata jakby sraczki dostal i każdego pogania bo myślenie mu sie wyłącza jak widzi dudki, jak chce o cos spytac bo nie wiem to nikt
  • 2
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

  • 0
@Prawdziwy_Oponiarz: najbardziej mnie w-----a to, ze daja mi robote na 2 godziny a jak skończę to ciężko znaleźć szefa bo on w pogoni za dudkami moze byc nawet po drugiej stronie miasta i potem nikt nie wiem co mam dalej robic i kręcę sie, będę uciekał ale jeszcze chwile popracuje dopóki nie znajdę czegoś innego
  • Odpowiedz