Zauważyłem, że sporo osób, które znam są tak zwanymi "przodownikami pracy". Na czym to polega? A no głównie na krytyce tych, którzy nie chcą #!$%@?ć jak dzicy i dawać z siebie 120 %, gdy pracodawca za wiele nie oferuje od siebie.

W takich przypadkach te osoby są bardzo lojalne w stosunku do pracodawców, mimo że albo w hierarchii są nisko i bywa, że muszą robić więcej niż powinni. Wtedy bardzo interesują się
Jakby ktoś miał jeszcze wątpliwości, w jak bardzo odległym uniwersum żyją normickie Juleczki oraz chłopaki z tagu #przegryw - podsyłam filmik edukacyjny.

W skrócie - Julka kręci niesamowicie intrygujący filmik o tym, jak przez TYDZIEŃ wstawała o 5 RANO, po upływie tego czasu będąc na skraju emocjonalnego i fizycznego wyczerpania. Filmik ogląda prawie MILION osób, w komentarzach najczęściej przewijające się głosy brzmią mniej więcej tak: "i cant believe she actually did this
TetraHydroCanabinol - Jakby ktoś miał jeszcze wątpliwości, w jak bardzo odległym uniw...
Jeden z pracowników przedsiębiorstwa ma #covid i miał go też, gdy przychodził do pracy - firma ten fakt zataiła przed innymi pracownikami, w związku z czym osoby, które z tą osobą miały kontakt nie są nawet świadome potencjalnego ryzyka.

Czy wówczas coś pracodawcy grozi pod względem prawnym? Bo to, że nie jest to przyzwoite, to wiadomo. Pracownicy nie trafili oczywiście na żadną kwarantannę, nie zalecono im samoizolacji, nie powiedziano nawet, by siebie
#korposwiat #januszex

Mam takie przeświadczenie, że to nie szeregowi pracownicy tworzą atmosferę, ale top management. Pracowałem w wielu firmach i branżach i zauważyłem, że np w bankach zzwsze jest kijowa atmosfera, bo i top management to sztywniacy pod krawatem. Każde odstępstwo od ustalonej procedury to koniec świata. Czujesz się kółkiem w maszynie i masz wrażenie, że możesz być ofiarą donosiciela za byle żart. Natomiast w branży logistycznej jest zdecydowanie odwrotnie. Top management
18+

Zawiera treści 18+

Ta treść została oznaczona jako materiał kontrowersyjny lub dla dorosłych.

Przeczytałem dzisiaj tutaj post o tym, że komuś komputer nalicza czas pracy. Moja 1 praca to obsługa klienta w pewnym pośredniku wycieczek (zamówienia,rezerwacje,sprzedaż z przychodzącej). Pamiętam, że żeby wyjść na przerwę, trzeba było się odklikać. Miałeś 5 min na każdą godzinę. Mogłeś wykorzystać po godzinie pracy całą, jak miałes potrzebę, ale wtedy jak potem do kibla, to już kręcili nosem XD

Teraz mam taką pracę, że nikt nie sprawdza co robię, rozliczany