Przypomniała mi się dziś ciekawa i śmieszna sytuacja sprzed kilku lat. Moja mam ma koleżankę i ta koleżanka miała dawno temu psa. Psa, ha! Ratlerko podobne coś o zabójczym imieniu Czika/Cziczi (coś takiego) i usposobieniu kostki masła. Suczka nie była stereotypowym ujadaczem i zawadiaką chowającą się za nogami właścicieli. Bardzo dobrze ułożony i milusi stworek. W związku z tym właściciele nie zapinali jej na smycz czy inne kagańce. Ot takie podejście.
Sytuacja
Sytuacja


























źródło: comment_Ayh8XbeoWeB5czaJJNjsPFvH9wiOsmf1.jpg
Pobierz