"Demolition" z 2015r. czyli o tym jak "martwy" może być człowiek sukcesu.

Apatia, brak zainteresowania, życiowa obojętność, często czuje się podobnie, nie chce mi się wykłócać, nierzadko nawet rozmawiać z rodziną.
Już po paru pierwszych minutach zauważyłem, że łączy mnie z głównym bohaterem sposób w który podchodził do życia. Mimo, że nie odczuwał uczuć wciąż w nim były. To może być wniosek płynący z filmu dla każdego, warto pielęgnować swoje uczucia.

Dopiero ciężkie przeżycie
Bubakowski - "Demolition" z 2015r. czyli o tym jak "martwy" może być człowiek sukcesu...

źródło: obraz_2024-05-13_185044561

Pobierz
  • 1
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@Bubakowski: Też lubię ten film. Mimo, że recenzje ma średnie, to ja lubię do niego wracać, pewnie dlatego, że podobnie jak główny bohater przez większość mojego dorosłego życia czuję pustkę i zobojętnienie do spraw teoretycznie ważnych.
  • Odpowiedz
Dla mnie w dorosłym życiu najgorsza jest nuda

Za dzieciaka życie było bardziej zróżnicowane - miałem paczkę kolegów na których zawsze można było liczyć ale miałem też z 3 - 4 osoby z którymi miałem sporo konfliktów. Parę osób mi dokuczało, ale potrafiłem się skutecznie obronić. Zdążało mi się też czasami wpadać w jakieś kłopoty. Mimo tego zawsze spadałem na 4 nogi bo przy odpowiednim doborze słów i naciąganiu prawdy naprawdę z każdej
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Mirki, byłem się przejść, coś typu "przegryw: jak daleko nogi zaniosą". Zacząłem czytać książkę pt. "człowiek w poszukiwaniu sensu". W książce tej jest słowo które idealnie opisuje aktualnie moje stanowisko względem życia a jest nim #apatia. Tylko tam był to przypadek ludzi, którzy znaleźli się w sytuacji dramatycznej jaką był holocaust. A ja? Ehh nie mam pojęcia. IT's Over ( ͡° ʖ̯ ͡°) Jakby mi
Bangos - Mirki, byłem się przejść, coś typu "przegryw: jak daleko nogi zaniosą". Zacz...

źródło: WhatsApp Image 2023-09-29 at 19.09.47

Pobierz
  • 3
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

#ssri #paroksetyna #apatia #psychiatria

Przez Paroksetynę chyba już od 3 lat nie płaczę. Nawet na zawołanie nie potrafię się rozpłakać (pod tym względem trochę zazdroszczę Kononowiczowi). W ogóle odczuwam takie jakby spłycenie emocji...

No ale lepsze to niż nerwica i depresja.
  • 2
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@Asterka_Boza: niby lepsze, tylko jak człowiek bierze latami a nie, ze przeszło po roku to można zacząć się zastanawiać czy tak będzie już zawsze. I jak będzie zawsze to czy jakiś inny lek nie da rady kontrolować zaburzeń wystarczająco, ale bez oduczuciawiania nas.
  • Odpowiedz
Tak mi się cholernie nic nie chce jestem taki obojętny.Jakbym wygrał w lotka to nawet nie chciałoby mi się jechać na Malediwy… Jakbym kupił auto za miliona to raz bym się przejechał a potem by stało, bo by mi się nie chciało jeździć.To już k---a jakaś choroba.Może to przez te #snri które biorę już kilka lat? Ciekawe jakbym przestał brać czy coś by się zmieniło ale wtedy pewnie bym miał
  • 13
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Dobra, koniec już śmieszkowania o Talibach i głupocie neuropy. Moje życie wróciło na te stare tory prowadzące donikąd. Całą noc nie potrafiłem zasnąć to oglądałem Robin Hood: Książę złodziei (1991) - stary dobry film przygodowy. Wstałem po 12:00 i jakieś pół godziny temu odgrzałem sobie gołąbki ze słoika na śniadanioobiad. Co dalej mam ze sobą robić? Nie wiem skąd to się bierze, czy to przez samotność, czy przez poczuciu własne bezradności,
CulturalEnrichmentIsNotNice - Dobra, koniec już śmieszkowania o Talibach i głupocie n...
  • 3
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Już nie mam pojęcia jak wyjść ze s----------a. Kiedyś potrafiłem rozruszać głupim żartem jakąś stype, nawet wśród nowych osób. Dzisiaj na majówkowym spotkaniu totalny brak jakiejś siły przebicia, najlepiej się czułem na tarasie sam albo w mniejszym gronie, co też raczej ograniczałem do samej obecności. Denerwuje mnie to tym bardziej, że ludzie którzy pamiętają mnie z dawnych lat już nawet nie pytają co się ze mną dzieje bo wiedzą że zdziwaczałem i
  • 1
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Zdumiewającym jest, że pewien mnich, Ewagriusz z Pontu, żyjący w rejonie wschodniego wybrzeża Morza Śródziemnego, ponad 350 lat po Chrystusie, opisał zjawisko idealnie pasujące do słowiańskiego "Dzikiego Gonu":

"Niech nikt spośród braci nie uprawia anachorezy pełen gniewu, pychy czy smutku, ani niech nie ucieka od braci doznając przykrości przez takie myśli. Zdarza się nawet pomieszanie zmysłów od takich namiętności serca, skoro [one przechodząc] z jednego wyobrażenia w drugie, z tamtego w [jeszcze]
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@AnonimoweMirkoWyznania: Można coś z tym zrobić.

Wiele lat przesiedziałam bezczynnie, marnując czas na jakieś gówna (użalanie się, strzelanki, wpieprzanie czipsów na kanapie przed telewizorem). Dwa, trzy, cztery lata temu sukcesywnie zarastałam syfem. Nawet wzięcie kąpieli mnie przerastało. Jeden dzień - jedna zrobiona rzecz, bo na więcej nie starczało mi energii. Na uczelni wszystko zdane na o-------l. Zero własnej pracy, kończę studia, a zrobiłam może z 3 projekty, czyli kilka lat
  • Odpowiedz
Chyba mnie jakaś apatia wiosenna dopadła, cały czas bym spał najchętniej, a studia nie pozwalają. Nie chce mi się nawet nic robić, co najciekawsze humor mam neutralny, ale sił zero. Dzisiaj wziąłem się za czytanie książki na kolosa, usnąłem po kilku stronach i spałem ze 4 godziny jak nie dłużej.... a śpię i tak do 10 albo i 11. Wczoraj jak chodziłem po mieście to nogi miałem jak z waty nie wiem
  • 3
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach