Wiem, że dla wielu nie jest to temat interesujący ale jednak ważny aspekt życia.
Dzietność. Panuje przekonanie, że to nie Francuzki rodzą dzieci tylko imigrantki. To nieprawda. Wskaźnik urodzeń zawsze był wysoki a bardzo modelem rodziny było i jest 2+3. Ale gdy ktoś ma 5 czy więcej dzieci, nikogo to nie dziwi czy nie szokuje. Nieprzypadkowo to francuscy producenci wprowadzili vany w Europie i każdy miał je w ofercie. A jeszcze wcześniej
- Nie uważamy, że dzieci to jest zło, większość naszego personelu ma dzieci - mówi Monika Różewska-Chudzik, dyrektorka hotelu Leda w Kołobrzegu, który przyjmuje gości tylko powyżej 16. roku życia.
@Artok: Raczej nie, bo głośne słuchanie speedmetalu w ogrodzie było w tym wypadku zakłóceniem korzystania z nieruchomości sąsiednich ponad przeciętną miarę, wynikającą z przeznaczenia nieruchomości i stosunków miejscowych. W takim wypadku to podchodziło nawet pod nękanie sąsiadów, co stanowi wykroczenie.
To uczucie kiedy z 4576m n.p.m. idziesz schodami na 4680m n.p.m., co parędziesiąt stopni musisz robić przerwę bo brakuje oddechu a tu wyprzedza cię kuternoga (ten ze zdjęcia) i pyta czy wszystko ok bo wyglądasz jakbyś miał wyzionąć ducha
#chiny a dokładnie Góra Nefrytowego Smoka #podroze
Brytyjczycy już w połowie swojego eksperymentu zauważają, jak wiele zmienia taki system pracy. Eksperci mówią, że pięciodniowy system pracy nie pasuje do realiów XXI w.
Dlaczego dopłacamy do życia kobietom które nie chcą pracować i nie potrafią się same utrzymać, zamiast oddać ich dzieci komuś kto potrafi? Czy ktoś kto nie potrafi zadbać o własne utrzymanie nadaje się do dbania o cudze?
@Arteqq: Robić na dziecko powinien przede wszystkim ten rodzic, u którego dzieci nie przebywają. Ma większe możliwości podjęcia zatrudnienia, nie musi chodzić na zwolnienie, nie musi odbierać dzieci ze żłobka, przedszkola, szkoły.
@1349: Za duża zmowa i akceptacja w społeczeństwie dla niepłacenia alimentów. Nie płaci się, bo baba jest zła, bo kasę wyda na kosmetyczkę, bo za dużo chciała itd.
Od czasu do czasu sypiam w hotelu, gdzie zejście na śniadanie równa się z torturą i wyczerpaniem psychicznym. Chodzi o DZIECI, człowiek wstaje, chciałby w ciszy zjeść sobie śniadanie i wypić herbatę ale nie! Przecież dzieci nie da się upilnować, biegają, drą ryjce, płaczą, piszczą i tak dalej... Najgorsze są matki, które potrafią tylko krzyczeć przez całą salę na te dzieci i nic więcej. Najlepsza jest jedna, która ma ich trójkę poniżej
@Monifufka: I rodzic i dziecko mają prawo do wyjazdu, chociażby po to, żeby jedzenie było pod nosem, pokój posprzątany, basen i inne atrakcje. Skoro bezdzietni mają potrzebę wyjazdu, to czemu rodziny mieliby sobie tego odmawiać? A dziadkowie - mają często swoje sprawy, pracę, wypoczynek, swój świat i mało który rodzic ma talon na deponowanie dziecka u nich na wakacje.
@MallaCzarna: > Oczekuje, że jeśli rodzic zabiera dziecko do miejsca w którym się je to będzie ono siedzieć i jeść< Akurat od dziecka to możesz sobie oczekiwać. Zanim nauczy się przejmować normami społecznymi i przedkładać je nad swoje potrzeby i emocje, minie trochę czasu. Na tym polega dzieciństwo. A wychowanie polega na tym, że zwracasz dziecku uwagę na te normy - raz zadziała od razu, a raz po kilku latach.
@minijack: >Rodzic powinien mieć świadomość, że złe zachowanie bombelków w takich miejscach działa ludziom na nerwy.<
Jako rodzic powiem tak - nie interesuje mnie to, czy działa to komuś na nerwy. Jeśli ktoś nie wie, jak działa dziecko, to zapraszam do lektury jakiejś mądrej pozycji z psychologii rozwoju.
dokładnie taki sam poziom burolstwa jak puszczanie muzyki z głośnika w autobusie, plucie na ulicy czy darcie mordy w kinie. Czubek swego nosa końcem świata.
@diler_biedy: Nie, to nie jest to samo. Muzykę w autobusie puszcza człowiek, który już zna normy społeczne. Umie obsłużyć telefon i wie, że autobus służy jemu i innym. Dla dziecka aktualny dyskomfort jest całym światem. Nie widzi innych, nie liczy się z nikim. To, że
Od tego jest właśnie rodzic, żeby nad takim dzieckiem zapanować. I mu wytłumaczyć, że tak i tak nie należy postępować. Nie mówimy tu o niemowlakach z którymi nie ma kontaktu
@Yoggi: Co do tego się zgadzamy. Tylko tłumaczenie dziecku, jak należy, a jak nie należy postępować, to nie jest kwestia mechaniczna. Tylko proces, który trwa latami. Tu pewnie się nie dogadamy, bo albo nie masz odpowiedniego doświadczenia, albo nie zorientowałeś się,
@Uberyzator: Bardzo dziękuję za ciepłe słowo. Nie wiem, dlaczego jestem hipokrytą. Co do cudzego komfortu - jako rodzic, mam sporo na głowie, więc nie zawsze mogę go dostrzegać. A co do obowiązków - czy negujesz istnienie norm społecznych? Normą społeczną jest np. to, że należy pomóc osobie, która przewróciła się i leży na chodniku. Jest też taka norma, że ustępuje się w komunikacji publicznej miejsca osobom starszym lub niepełnosprawnym. Albo
@Uberyzator: Widzisz, nie przeczytałeś ze zrozumieniem. Otóż ja nie mam żadnych potrzeb, które mógłbyś zaspokoić. Ale dziecko już ma. Potrzebę wolności do bycia dzieckiem, potrzebę bycia w społeczeństwie i potrzebę bycia akceptowanym szanowanym. Ja oczywiście mogę przedkładać ponad to wszystko komfort anonimowych osób, ale wtedy (1) nie wychowam dziecka, bo będę je wiecznie ograniczał - i np. zrezygnuję z podróży samolotem lub pociągiem (2) mogę wyrządzić szkodę mojemu dziecku, bo
@Warzywo: Zwykle wynika to z tego, że rodzice próbują odnaleźć się w społeczeństwie, walcząc z dzieciofobami i rodzicofobami. To są tacy ludzie, którzy wystawiliby znak zakazu hałasowania na osiedlowym placu zabaw, bo ich spokój jest święty, a dziecko może co najwyżej zamknąć gębę. Wśród wykopków jest spora grupa osób, które tylko czekają, żeby każde beknięcie dziecka zwalać na niekompetentnych i roszczeniowych rodziców. I oczywiście tworzyć nowe, światłe zasady - typu
@minijack: A jak koryguje się takie zachowania? Chętnie dowiem się, co powinien zrobić ojciec w takiej sytuacji. Oczywiście też potępiam to, że ktoś to pochwala, przyklaskuje i wzmacnia negatywne wzorce zachowań. Nigdy nie pochwaliłbym swojego dziecka za takie słowa.
Widzę pewną sprzeczność - dziecko wesołe, rozbiegane, głośne jest ok? Chyba większość uczestników tej dyskusji mówi właśnie coś przeciwnego. Że dziecko może co najwyżej zamknąć pysk i siedzieć na dupie w
@zdzisiaj: Nie od dziś wiadomo, ze w centrach miast najlepiej wygląda beton. Ze względu na swój elegancki, szary kolor, a także pozytywne skojarzenie z twardością i niezłomnością, tak Polakom miłą.
25 lat temu, 3 lipca 1997 roku zaczął padać deszcz. W ciągu 5 dni na obszarze między Wrocławiem, Katowicami i Brnem opady przekroczyły 200 mm. Ponad 2500 budynków zostało zalanych lub podtopionych. Wielu mieszkańców, mimo ostrzeżeń, postanowiło pozostać w miejscu zamieszkania i walczyć z żywiołem. W części miasta nie było prądu, wody, komunikacji, nie działały telefony. Ostatecznie woda ustąpiła po ponad miesiącu, 6 sierpnia. Prawdopodobnie wielu z nas nie było bezpośrednio związanych
@kochanka_masztalerza: z rodzinnego Koszalina wyjechałem wtedy na wakacje do babci do Żagania i oglądałem, jak miasto przygotowuje się do nadejścia fali powodziowej. Wszyscy ustawiali worki z piaskiem na studzienkach ściekowych, wejściach do piwnicy, nisko położonych w oknach budynków.
Kapusta w Polsce rządzi ;) Według szacunkowych danych Głównego Urzędu Statystycznego w 2021 roku zbiory kapusty wynosiły blisko 700 tysięcy ton, konkretnie 687 tysięcy ton.
@Niebotyk @gaz50 Wina tego, kto montował dźwig albo wina tego, kto nie zdjął na czas ludzi z budowy. To wszystko odpowiedzialność konkretnych osób. Tak jak spróchniałe drzewo, które zwali się na samochód powoduje odpowiedzialność zarządcy drogi.
źródło: comment_1668495939GTimEnXpMHIzyKralSW3d1.jpg
Pobierz