Nie chodzi o przeliczanie głosów, tylko o sianie teorii spiskowych, dokładnie takich samych jak PiS-owcy z Pawłowicz na czele, gdy PiS przegrał wybory samorządowe w 2014. Rwetes był niesamowity, oczywiście winni też byli Rosjanie (Pawłowicz mówiła o "serwerach w Rosji"), Rosjanie zawsze są winni.
Stein się od Pawłowicz w tym względzie nie różni: "foreign hackers may have interfered with election systems". Jak widać oszołomstwo jest pan-polityczne.



![Trump nie chce jednak ścigać Hilary Clinton [ENG]](https://wykop.pl/cdn/c3397993/link_sPyHh4meYsHTbBdWQ0vIyrcVT8r2SpT3,w220h142.jpg)




![Zamach we Francji, ciężarowy samochód wjechał w tłum [VIDEO]](https://wykop.pl/cdn/c3397993/link_NLALEXYNcdXDVQ4aKCKvA7tNSA7HkHZj,w220h142.jpg)









Jakie właściwie jest moralne uzasadnienie tego, że ktoś pracujący, na przykład, na dwa etaty (i tym samym zarabiający dwa razy więcej), ma oddawać w daninach publicznych dwa razy więcej niż ktoś pracujący na jeden etat? "Bo tak"?
Jeżeli Maciej odziedziczył majątek Adriana, to znaczy, że Adrian go nie wydał za życia. Innymi słowy Adrian zrzekł się swojego majątku na rzecz Macieja (jeśli mu zapisał w testamencie). Adrian mógł przehulać swój majątek, ale wolał, żeby przehulał go (albo inaczej spożytkował) Maciej.
Tym samym każdy system podatkowy jest moralny, bo "jak komuś nie pasuje, to może wyjechać". Zatem możemy równie dobrze wprowadzić korwinizm, a jak komuś nie pasuje, to niech wyjedzie do Niemiec, Czech, albo na Litwę.
Pomijając, czy tak by było, to możemy w takim razie równie dobrze zostawić obecny system podatkowy, a jak komuś nie pasuje, to niech wyjedzie do Niemiec, Czech, albo na Litwę i "sprawa rozwiązana". Dlatego pytałem o moralne uzasadnienie, a nie o uzasadnienie "Bo tak".
@djmatthaeus:
Ja idę jeszcze dalej: zapytuję się: dlaczego osoba pracująca na dwa etaty (i zarabiająca tym samym dwa razy więcej) ma oddawać dwa razy więcej danin publicznych.
To, że się żyje lepiej, to jeszcze nie argument - w Polsce żyłoby się lepiej gdyby rozstrzelać wszystkich niepracujących emerytów - setki miliardów zaoszczędzone na emeryturach przeznaczylibyśmy na rozwój młodych pokoleń, inwestycje i rozwój, a jednak byłoby to niemoralne.
Dlatego właśnie pytałem o argumenty moralne zabierania niepracującemu sąsiadowi/synowi jego majątku - i tym samym
Żyłoby się lepiej tym, którzy by przeżyli (biednych i nieszczęśliwych można by też rozstrzelać) - w tym przykładzie chodzi o to, że szkodzi się jednemu, żeby pomóc drugiemu. Jednemu zabierasz, żeby innemu dać.
Odnosząc się do przykładu, który podałem na początku:
Jeżeli ktoś pracuje na 2 etaty (i w ten sposób zarabia 2 razy więcej), to dlaczego niby uważasz, że ma jakikolwiek "dług wobec 1000 ludzi" większy niż osoba pracująca na 1 etat?
A teraz musiałbyś jeszcze udowodnić, że zabierając dwa razy więcej pracującemu na dwa ciężej, będzie mu się "lepiej żyło".