Chory na nowotwór Maciek porzucił pracę, by stworzyć oprawę graficzną na Światowe Dni Młodzieży. Tych niestety nie doczekał, bo zmarł przed przyjazdem papieża do Polski. Mimo to jego poświęcenie nie przeszło bez echa, bo Franciszek wspomniał o Maćku z papieskiego okna, a Kościołowi wystarczyło to, by uczynić z chłopaka wzór do naśladowania. Hierarchowie starają się jednak zapomnieć o jednym: Maciek był gejem, a w chorobie i
A w przypadku takich dysonansów poznawczych jak w tej historii, jedynym rozwiązaniem jest zataić
Ale tu nie ma żadnych dysonansów: alternatywą jest przemilczenie lub publiczne napiętnowanie po śmierci (bo przecież nie pochwalenie, skoro Kościół uważa to za grzech).
Tak samo można by się domagać/oczekiwać zmiany podejścia do ateistów/cudzołożników, czy masy innych rzeczy uważanych za grzech wg Kościoła.
Jakby jakiś ateista działał w ŚDM, to jasne jest, że Kościół co najwyżej to przemilczy, ew. napiętnuje. Przecież nie "zmieni podejścia do kwestii ateizmu", bo to byłby absurd negujący istnienie samego Kościoła.
Chodziło mi generalnie o kwestię zastąpienia badania obowiązkowego nieobowiązkowym i zastąpienia odpowiedzialności cywilnej reputacją - i konsekwencje z tego płynące (jak wspomniana defraudacja w przypadku Enronu).
Tymczasem firemka rodzinna z 50 pracownikami i trzema maszynami na krzyż + budynkiem już może się łapać na audyt obowiązkowy.
No może się łapać i właśnie dlatego napisałem, że można teoretycznie zastąpić audyt obowiązkowy nieobowiązkowym, który będzie brany wtedy kiedy potrzeba, np. "idąc do banku po kredyt". Przy okazji odniosłem się do "ochrony kontrahentów i wierzycieli" pisząc, że wiarygodność takiego nieobowiązkowego audytu też może być różna.
Mam pytanie wszystkich zwolenników zmiany ustroju proponowanej przez PIS.
Rząd planuje wybudować stadion i w tym celu musi przeprowadzić wywłaszczenie. Jedną z wywłaszczonych nieruchomości ma być wasz dom. Wolelibyście skarżyć się do sędziego, który tak jak obecnie, jest wybierany przez innych sędziów czy do sędziego, który jest wybierany przez rząd i przed nim dyscyplinarnie odpowiada?
sprawdz dokladnie jaka jest procedura. U nas tez mianuje prezydent
Ale nie rozmawiaj ze mną proszę jak erbo, który zamiast podać argument odsyła do książek i googla. Prezydent St.Zj. nominuje na podstawie rekomendacji, które mogą pochodzić z różnych źródeł, w tym Min. Sprawiedliwości (departamentu), senatorów i innych sędziów.
W ostatecznym rozrachunku polityk nominuje i politycy zatwierdzają tę nominację.
Na świecie są różne sposoby wybierania sędziów. Nie jest wcale powiedziane, że nasz polski sposób jest najlepszy z możliwych.
W Stanach wybór sędziów federalnych jest upartyjniony, nie mówiąc już o upolitycznieniu. Obama np. chwalił się, że promował sędziów z mniejszości (etnicznych, orientacji, etc.). Fakt - sędziowie wybierani są domyślnie dożywotnio (choć mogą być usunięci), ale politycy zdecydowanie mają wpływ na wybór sędziów. Przepychanki między Demokratami, a Republikanami przy wyborze sędziów to norma.
Czemu tylko posiadacze ziemi i drzew mają znosić ekoobciążenia? Niech wprowadzą podatek dla tych co nie mają drzew i zebraną kase dzielą między tych co drzewa posiadają jako "dodatek na pielęgnacje drzew"
Ja jeszcze dobieram do swoich wywodów Malinowskiego czasem, jak potrzebuję 3 graczy/postaci do zilustrowania, nie wiem jakich dobiera Korwin :).
Kiedyś w zadaniach/łamigłówkach pojawiał się Abacki, Babacki, Cabacki, ale jako że Babacki jest odleglejszy i zbyt wyabstrahowany, wolę Kowalskiego, Wiśniewskiego i Malinowskiego :).
Ale po co Tusk tam pojechał do Brukseli, nasze pieniądze zabrał, po naszem chodził, kto mu dał takie pozwolenie? Ty weź powiedz temu sk*****owi gdzie on pojechał, bo go szlak jasny trafi, krew nagła zaleje!
Czy jesli zyjemy w srodowisku z czesciowo ograniczonymi zasobami, to czy powinnismy starac sie zawsze uzywac zasobow odnawialnych, tam gdzie tylko istnieje mozliwosc ich zastosowania?
Przy odpowiednio dużej ilości energii praktycznie wszystkie zasoby są odnawialne.
Dla przykładu ropa/benzyna: teoretycznie zasób nieodnawialny. Ale przecież benzyna to po prostu mieszanka węglowodorów, które możemy syntezować. Obecnie się tego zwykle nie robi, bo taniej jest wydobyć ropę spod ziemi i rafinować, ale gdy koszty będą większe, to możliwe, że syntetyczne paliwa staną się bardziej popularne.
Wszystko rozbija się o odpowiednio tanie źródło energii.
OleGunar zrobił wpis, który (w tej chwili) ma 601 plusów i wylądował w gorących. Naprawdę, drogie mirki? Tak naprawdę daliście się nabić w butelkę. Już tłumaczę dlaczego. Link do wpisu.
Ale najpierw chcę powiedzieć jedną rzecz osobom, które zaplusowały tamten wpis:
Odnośnie transformacji systemu podatkowego, wyobrażasz sobie jakie efekty uboczne by to niosło za sobą? Jakie zamieszanie, spadek inwestycji, krajowy chaos? Wiesz ile trwałoby dostosowanie nowego systemu podatkowego do rynku?
Przecież nie chodzi o dostosowanie, tylko po prostu o zlikwidowanie podatku dochodowego, który i w Polsce i Stanach jest nieprawdopodobnie skomplikowany, a bogaci i tak go unikają (lub ograniczają) dość skutecznie.
Obydwa podatki są dla mnie głupie, ale chętnie wysłucham jakie mają zalety.
Podatek pogłówny ma taką "zaletę", czy raczej bierze się z założenia, że każdy powinien płacić za siebie. Ponieważ podatki w państwie Korwina mają być ograniczone tylko do spraw wspólnych (wojsko, policja, ochrona środowiska, parę innych), to każdy obywatel ma płacić taką samą kwotę - po prostu płaci rachunek za usługi wspólne.
Nie mówię, że ma płacić akurat za deszczówkę, ale mając większą produkcję zużywa więcej zasobów co może powodować konieczność zwiększenia nakładów na przykład na melioracje lub inne hydroinwestycje.
Ale zauważ, że ilość deszczówki jest z grubsza proporcjonalna do areału, który im większy, tym wyższy podatek od nieruchomości.
Myślałem, że zakładamy tutaj równy areał. Ilość wchłoniętej deszczówki byłaby bardziej proporcjonalna do biomasy, czyli plonów.
Czysto teoretycznie, podobnie jak w przypadku samochodów, teoretycznym (nieosiągalnym) ideałem byłoby mierzyć dokładnie ile deszczówki zostało wchłonięte przez kogo, wycenić metr sześcienny deszczówki, a następnie ściągać należności proporcjonalnie.
Co za festiwal s----------a pod znaleziskiem o polskim, czarnoskórym bokserze.
Proszę nie nazywać tego bambusa polakiem
To nie Polak.
No właśnie nie ma ścisłej definicji, więc niektórzy mogą uważać że polakiem jest tylko człowiek o białej skórze, posiadający polskich przodków kilka albo chociaż jedno pokolenie wstecz.
Tak jest po prostu bardziej komfortowo dla obu płci. Tak samo jak szatnie na basenie są rozdzielone wg płci (bo wielu ludzi czuje się niezręcznie w intymnych sytuacjach w mieszanym towarzystwie), tak samo rozdzielone są toalety - tak jest po prostu ludziom zwykle wygodniej/bardziej komfortowo.
PS Jeszcze jedno: ja nie mam żadnego problemu z tym, żeby powiększyć powierzchnię damskich toalet kosztem męskich.
Uzasadniam to tym, że w męskich są pisuary, które zajmują mniej miejsca, więc de facto męska toaleta ma obecnie zwykle więcej "stanowisk" (pisuarów + kabin), niż damska przy tej samej powierzni.
Dzięki temu uda się lepiej zrównoważyć obciążenie męskich i damskich, bo obecnie damska jest zwykle przeciążona, a męska łatwodostępna.
ICD generalnie nie mówi o "chorobach" psychicznych, tylko o "zaburzeniach", chorobami natomiast nazywa jednostki o lepiej poznanej etiologii (choć nie zawsze jest dokładnie znana), np. choroby układu nerwowego, typu choroby demielinizacyjne.
Schizofrenia więc w Polsce jest chorobą, a nie zaburzeniem.
Poproszę źródło.
Zauważ też, że jakiego źródła byś nie podał, to dyskusja staje się nieco jałowa, bo to już kwestia subiektywna, czy chodzi nam o definicję potoczną, słownikową, prawną, czy ICD, lub DSM.
Podlinkowany tekst nie tylko pokazuje, że definicja "choroby psychicznej" nie była nigdy ujednolicona, sama schizofrenia jest przytoczona jedynie w kontekście prawa w stanie Montana, a kwintesencją artykułu jest zdanie:
Ponieważ jego [terminu "choroba psychiczna"] treść ani granice nigdy nie były w sposób poprawny określone, zaczął służyć do maskowania niewiedzy o przyczynach zaburzeń psychicznych.
W sumie tak jak pisałem, nie ma chyba sensu ciągnąć tego wątku dalej, bo spór rozbija się już o źródło definicji: słownikowe, encyklopedyczne, prawne, ICD, potoczne, itp.
http://www.wykop.pl/link/3646745/najslynniejszy-wolontariusz-sdm-byl-gejem/
Chory na nowotwór Maciek porzucił pracę, by stworzyć oprawę graficzną na Światowe Dni Młodzieży. Tych niestety nie doczekał, bo zmarł przed przyjazdem papieża do Polski. Mimo to jego poświęcenie nie przeszło bez echa, bo Franciszek wspomniał o Maćku z papieskiego okna, a Kościołowi wystarczyło to, by uczynić z chłopaka wzór do naśladowania. Hierarchowie starają się jednak zapomnieć o jednym: Maciek był gejem, a w chorobie i
Ale tu nie ma żadnych dysonansów: alternatywą jest przemilczenie lub publiczne napiętnowanie po śmierci (bo przecież nie pochwalenie, skoro Kościół uważa to za grzech).
Tak samo można by się domagać/oczekiwać zmiany podejścia do ateistów/cudzołożników, czy masy innych rzeczy uważanych za grzech wg Kościoła.
Jakby jakiś ateista działał w ŚDM, to jasne jest, że Kościół co najwyżej to przemilczy, ew. napiętnuje. Przecież nie "zmieni podejścia do kwestii ateizmu", bo to byłby absurd negujący istnienie samego Kościoła.
Czyli kryterium "zmiany podejścia do danej kwestii" miałby być hejt na daną grupę grzeszników?