Proponuję rozróżnić rozmowę, od dyskusji.
Planowanie przyszłości jeszcze jakoś podchodzi pod dyskusję, ale to raczej wpływ gustów na dyskusję z nie dyskusja o gustach we właściwym tego słowa znaczeniu.
"de gustibis non est disputandum" to raczej - nie dyskutujcie (nie przekonujcie nawzajem jeden drugiego) do swoich gustów. Same gusta są na pewnym poziomie nieracjonalne. Można je racjonalizować, ale siłą rzeczy dyskusja będzie bezproduktywna i bardzo emocjonalna (głównie dlatego, że



















I (pewnie ten sam) ze 162?!