@Phoryn: U mnie jest 28 m2 dla salonu z aneksem, z czego "niekuchenne" rzeczy to tv + szafka pod nim, stół, kanapa i stolik. Wystarczająco przy moich potrzebach. No ale jak @shitman6 wspomniał, wszystko zależy od liczby osób, dotychczasowych przyzwyczajeń itd.
Wolą patrzeć w telefon, niż ćwiczyć na WF-ie. Usprawiedliwienia są w szkołach plagą. Polskie dzieci ćwiczą mało i są coraz bardziej otyłe. O ile zwolnienie pozwala uniknąć WF-u, to nie chroni przed problemami, które powoduje brak ruchu. Materiał "Wydarzeń".
Jako ktoś, kto trenuje m.in. licealistki, doskonale rozumiem decyzje uczniów i rodziców. WF jest często po prostu zbyt ogólny, nie spełnia oczekiwań, nauczyciele bywają bez pasji, mają olewawczy stosunek do zajęć. Jak więc taką aktywność uznać za wartościową? Jeżeli nastolatka zamiast WF-u wybiera np. kierunkowe zajęcia sportowe poza szkołą, to jest to świetna sprawa. Ćwiczy to, co sprawia jej przyjemność i rozwija interesujące ją umiejętności. Podkreślić jednak trzeba to, aby tych zwolnień
@Caracas: Cóż, faktem jest, że wiele kobiet nie umie podejść do danej sytuacji na zasadzie "ok" lub "aha". Istotne dla nich jest to, aby coś się działo, nawet kosztem dymu, plot i innych toksycznych sytuacji. Stąd też pieprzą, co im ślina na język przyniesie. Smutne, ale prawdziwe.
@Szczesliwy_chlopiec_z_GULAGU: Dramat. Aby się klikało, aby kontrowersyjnie. Pomyśleć, ile Polek rzeczywiście w to wierzy i chce odwzorowywać te "genialne" pomysły w swoim życiu.
Może otworzymy listę, w której będziemy wypisywać rzeczy które nas zaszokowały gdy zamieszkaliśmy z różowymi?
Może ja zacznę; - sposób w jaki układa rzeczy w zmywarce, przez co potem 1/3 rzeczy jest niedomyta. - wieczorny seans filmowy: godzina szukania "odpowiedniego" filmu po to by po 15 minutach zasnęła ci na ramieniu/klacie/brzuchu
@Erlein: Wizja tego typu spotkania w obcym jej towarzystwie nie jest zbyt dobra. Czułaby się wyobcowana i nieswojo. Jeżeli zaś chciałbyś się z nią zobaczyć na mieście, na neutralnym gruncie, po prostu w bezpieczniejszym środowisku + byłbyś tam tylko Ty, to byłoby to zdecydowanie lepszą opcją.
@Erlein: Nie musi chodzić o poczucie obcości, niektóre dziewczyny wolą się po prostu spotkać sam na sam, by zwyczajnie lepiej faceta poznać. :) Gdy na starcie wrzucasz je w środowisko X osób, to już nie jest wtedy to samo. Zaproponuj po prostu spotkanie we dwoje na neutralnym gruncie. Jak odmówi, to wtedy znak, że kluczy.
@Erlein: Założenia masz słuszne. Jednak chodzi o dwie rzeczy. Pierwsza - to, że poznaliście się na domówce i szykuje się kolejna. Będziesz na niej gospodarzem, a więc uwagę rozdzielisz między X osób. Jeżeli dwóm osobom zależy na poznaniu się, to wtedy dążą raczej do spotkania na neutralnym gruncie i intymniej, a nie znów w gronie iluś osób. Druga rzecz - przy drugiej odmowie sprawa będzie już alarmująca, bo wtedy następnie
Do niedawna uprowadzanie dzieci z okupowanych terenów kojarzyło się z Trzecią Rzeszą. Projekt Uprooted pokazuje, że Rosja kopiuje zbrodnię sprzed 80 lat, a jej ofiarami stają się na naszych oczach ukraińskie dzieci.
To jest skur*ysyństwo najwyższych lotów. Zmienia, niszczy życie. Potężnie wpływa na demografię. Państwo, które praktykuje takie barbarzyństwo, nie ma prawa do bycia uznawanym w cywilizowanym świecie.
Mireczki czy salon z aneksem o powierzchni 25m2 to za mało, za dużo, czy w sam raz w mieszkaniu 63m2
Jak myślicie?