Czy tylko ja mam coraz częściej wrażenie, że jako ludzie dążymy do jakiejś cichej samozagłady?
Oglądam nagranie z pożaru w Szwajcarii. Na pierwszych ujęciach ogień jest już widoczny, realny, groźny — a mimo to wokół stoi tłum ludzi z telefonami w rękach. Śmiech, nagrywanie, skakanie, jakby to było widowisko albo atrakcja.
Chwilę później kolejna scena: pożar rozwinięty, panika, ludzie desperacko próbują wydostać się z lokalu. Strach, chaos, realne zagrożenie życia. A na zewnątrz… znowu
Oglądam nagranie z pożaru w Szwajcarii. Na pierwszych ujęciach ogień jest już widoczny, realny, groźny — a mimo to wokół stoi tłum ludzi z telefonami w rękach. Śmiech, nagrywanie, skakanie, jakby to było widowisko albo atrakcja.
Chwilę później kolejna scena: pożar rozwinięty, panika, ludzie desperacko próbują wydostać się z lokalu. Strach, chaos, realne zagrożenie życia. A na zewnątrz… znowu






































- amerykanskie apache zostaly zestrzelone na lotnisku w Nuevo Gunwo
- elitarna brygada kowbojow z Teksasu polegla w 3 dniu walk pod Bolisranskiem
- Trump zabunkrowal sie w swoim schronie w stanie Hanna Montana
- po 3 latach walk Wenezuela niszczy nalotami Mcdonaldy w glebi USA - infrastrukture krytyczna Ameryki