Aktywne Wpisy

wfyokyga +25
źródło: temp_file4457707318265061169
Pobierz
Gość wchodzi do parku ćpunów z kamerą ok 15:44, 2-3 minuty później goni go całe stado fentynalowych zombie.
Ucieka dosłownie koło patrolu policji która udaje że nie widzi inżynierów biegnących z nożyczkami i rzucających kamieniami w białych turystów.
Nagrywający i jego ochroniarz wyjmują gaz pieprzowy i odganiają inżynierów.
Ijoo ijoo ijoo teraz bagiety reagują.
Nie
Ucieka dosłownie koło patrolu policji która udaje że nie widzi inżynierów biegnących z nożyczkami i rzucających kamieniami w białych turystów.
Nagrywający i jego ochroniarz wyjmują gaz pieprzowy i odganiają inżynierów.
Ijoo ijoo ijoo teraz bagiety reagują.
Nie






Oglądam nagranie z pożaru w Szwajcarii. Na pierwszych ujęciach ogień jest już widoczny, realny, groźny — a mimo to wokół stoi tłum ludzi z telefonami w rękach. Śmiech, nagrywanie, skakanie, jakby to było widowisko albo atrakcja.
Chwilę później kolejna scena: pożar rozwinięty, panika, ludzie desperacko próbują wydostać się z lokalu. Strach, chaos, realne zagrożenie życia. A na zewnątrz… znowu tłum. Telefony uniesione w górę. Zamiast pomocy — rejestracja. Zamiast reakcji — obserwacja.
I wtedy przychodzi pytanie: co się z nami stało?
Kiedyś w takich sytuacjach odruch był prosty — pomóc, ostrzec, działać. Dziś coraz częściej ważniejsze jest ujęcie, kadr, „content”. Jakby rzeczywistość przestała być prawdziwa, dopóki nie zmieści się w ekranie.
Nie chodzi mi o ocenianie konkretnych ludzi, ale o coś znacznie większego. O moment, w którym empatia zaczęła przegrywać z potrzebą bycia widzem. O świat, w którym tragedia drugiego człowieka staje się tłem do relacji w mediach społecznościowych.
Może to nie jest koniec świata w dosłownym sensie.
Ale czasem mam wrażenie, że coś bardzo ważnego już się w nas wypaliło.
https://edition.cnn.com/2026/01/02/world/video/swiss-ski-resort-bar-fire-initial-moments-vrtc-digvid
#tragedia #refleksja #wypadek #pozar #sylwester #logikarozowychpaskow #logikaniebieskichpaskow
źródło: Screenshot 2026-01-02 at 13.17.42
Pobierz@elena-mary:
źródło: E4lYpd4WEAYvsYf
Pobierz@elena-mary: kiedyś? Czyli kiedy? Pamiętam jak byłem młodym kierowcą i zdarzało się jechać obok miejsca wypadku. Większość to byli gapie, którzy przeszkadzali. Nic się nie zmieniło, teraz tylko jest to uwieczniane na takich nagraniach. Z 20 lat temu były stronki #gore czy gazeta "Zły" i jakoś tam się pojawiały zdjęcia z wypadków. Ktoś je chyba musiał robić
@elena-mary: Kiedy niby było to "kiedyś"?
Poprzednie pokolenie w 1994 roku dokładnie tak samo zachowało się podczas pożaru w
Części ludzi nie ma lub potrafi nie reagować na zdrowy rozsądek. Dodatkowo jak ludzie są pijani to zachowują się irracjonalnie i jeszcze sami idą w stronę zagrożenia. Największe użeranie się na imprezach masowych to właśnie osoby pijane i szukające zaczepki żeby na kimś wylądować frustrację.
Dodatkowo sporo osób to po prostu nikczemnicy i oni
@elena-mary: Nigdy tak nie było.
@
@elena-mary: Dość pożarów z dawnych lat pamiętam. To zawsze był tłum gapiów, a gasiła dopiero najpierw OSP, a później PSP.
I prawidłowo. Tego jeszcze tam tylko brakowało żeby cywile zaczęli się nagle bawić w strażaków. W ogóle zastanów się czy nie promujesz tutaj niebezpiecznych i szkodliwych zachowań, bo żaden cywil się gaszenie pożaru zajmować nie
@elena-mary:
Komentarz usunięty przez moderatora
@elena-mary: kiedyś to ja pamiętam jak jechałem polonezem z dziadkiem i w nocy jak był zatrzymany samochód w lesie i ludzie machali do nas żeby się zatrzymać a ja mówiłem do dziadka że
@elena-mary: cieszy że wiele mireczków pokazało ci na przykładach że p--------z bzdury i ludzie zawsze zachowywali się tak samo. Stali i się gapili lub tratowali w dzikim szale. Nigdy nie było inaczej.
Moze w Japonii jest ciut większy porządek ale to jest jakaś mekka analitycznie myślących ludzi.... Oni tam wymieraja bo po prostu przestali się
@Gjbgghbhhjj: no popatrz a jak mi się sąsiedzi zaczęli jarać w 2021 o 1 w nocy, to najpierw ich z bratem obudziliśmy, wezwaliśmy straż, pobiegliśmy - ja ewakuowałam dziadków (babka z Alzheimerem) do siebie (i obudziłam matkę, żeby się nimi zajęła) żeby się nie denerwowali, w tym czasie brat wyłączał u
@elena-mary: dziękuję, dobranoc. xD Kiedyś po prostu nikt nie nagrywał bo nie było telefonów. Teraz wyciągasz błędne wnioski. Większość ludzi nie pomaga bo ma to w dupie, albo nie chcą ryzykować własnego zdrowia.