Tak nie lubię kobiet, że chyba nigdy nie zdecyduję się na małżeństwo. Po prostu przeszkadza mi sama ich obecność, w kołchozie to są wręcz dla mnie nie widoczne, dookoła 40-50 letnie Mariusze ciągle zagadujące koleżanki na przywitanie a ja od razu w drugą stronę idę jak którąś widzę. Ja sobie nawet nie wyobrażam, żebym miał z kobietą dzielić swoje eleganckie drewniane łoże i sprężynowy, grubiutki materac, a co dopiero mówić o łazience

Zopyross

















