Nie miał dzieci. Ale "dojrzał" do roli taty cudzych.
Nie miał granic. Ale miał dobre intencje.
Tacy faceci to mokry sen systemu i samotnych matek: bezkrytyczni, grzeczni, użyteczni.
"Nie ważne kto spłodził, ważne kto wychował."
Nie. Właśnie że ważne. Bo praw biologii nie oszukasz.















Czy MGTOW nie może walczyć z dyskryminacją?
Zacznijmy w końcu walczyć o swoje i nie nazywajmy tego "wylewaniem pomyj"