Oczywistym jest, że to nie było obrona konieczna. To był samosąd. Tyle, że zamiast prowadzić dyskusję na zasadzie "czy to było etyczne wziąć sprawy w swoje ręce" jedni kłócą się o to że nie była to obrona konieczna a druga, że państwo zawiodło i kto inny zajął się patusami. I obie grupy mają rację.
Najwięcej

















To już samo pobicie nie wystarczy?