6 dni minęło od śmierci taty. Do czasu przyjazdu karetki reanimowała go siostra. Później przez 40min oni. Kiedy ja przyjechałem było już po wszystkim.
Dzisiaj był pierwszy "normalny" dzień. Wcześniej było załatwiane dokumentów, pogrzeb, latanie po urzędach.
Dzisiaj nic. Rano procesja, odwiedziny grobu i tyle. Więcej czasu na rozmyślanie.
Wszystkie emocje się we mnie mieszają. Śmiech jak dzieciaki zrobią coś głupiego, smutek jak pomyślę o tacie, złość że go już nie ma.
Dzisiaj był pierwszy "normalny" dzień. Wcześniej było załatwiane dokumentów, pogrzeb, latanie po urzędach.
Dzisiaj nic. Rano procesja, odwiedziny grobu i tyle. Więcej czasu na rozmyślanie.
Wszystkie emocje się we mnie mieszają. Śmiech jak dzieciaki zrobią coś głupiego, smutek jak pomyślę o tacie, złość że go już nie ma.




























Myślę, że te codzienne wpisy trochę mi pomagają. Dziękuję każdemu z osobna za ciepłe słowa.
Dzisiejsze wspomnienie będzie o braku wspomnień. Jest
Good for you, zapal świeczkę
Rozumiem, że w drugą stronę może to wyglądać podobnie. Że moje rozważania o tym czy lepiej żeby tata był zawsze w domu, czy żeby wyjechał zapewnić kasę są równie abstrakcyjne dla Ciebie.
Tylko je nie mam innych rozważań. Piszę o czymś co znam i to pisanie mi pomaga.
Jest mi mego przykro, że nie