@Matyson: Poza tymi bezpiecznikami jest dla niektórych jeszcze coś. Chęć poznania. Nauka, poznanie sensu istnienia, zobaczenie co jest dalej etc. Ale faktycznie to też jest jeden z bezpieczników.
Trochę to smutne i wręcz absurdalne że masz rację, jakby zabrać ludziom religię i ambicje wszelkiej maści zostalibyśmy stłamszeni przez naszą własną samoświadomość. Nie byłoby nic co by nas pchało dalej.
@uchatek: Zobacz czy palce u rąk ma grube (na bank podpiera jape na którymś ze zdjęć), kolejna rzecz - muszą być widoczne obojczyku!! i zobacz czy ma fałdy na szyi (albo gruba albo ma chorą tarczyce), no i rej czarls poznawał ładne świnki po nadgarstkach, robisz analogiczne jak przy dłoniach, czyli widoczne kości w nadgarstku i czy ładne oddzielają dłoń od przedramienia
Mirki zawiodłem się na #rozowypasek i to na maksa na prawdę aż mnie zamurowało... nie mogę się pozbierać.

Sytuacja taka - jestem trenerem Karate w swoim klubie i miałem dzisiaj jechać na trening. W sumie nie miałem go prowadzić tylko miał prowadzić mój starszy stopniem kolega to nieistotne. Na plakacie informacyjnym było, że trening 18.30 - 19.30 ale ok. 17.35 mnie tknęło, że coś mi nie pasuje i zadzwoniłem do ów kolegi,
@wytrzzeszcz: No nie powiem, chamsko zrobiła. Przecież to zwykła pomoc dla ukochanej osoby, więc nie wiem dlaczego zrobiła z tego problem. Na twoim miejscu też czułabym się urażona. Pogadaj z nią o tym, że powinniście się wspierać i pomagać sobie, że powinniście na sobie polegać, a po tym nie czujesz jakbyś mógł na niej polegać. Jak takie coś się powtórzy to zrób jej tak samo. Czasami przez takie coś do ludzi
Mirki, czytam sobie właśnie wpis w którym ludzie chwalą się swoimi śmiesznymi przygodami łóżkowymi i smutnieje z każdą chwilą, bo ja też chciałbym już spotkać jakoś fajną dziewczyne z którą wcale nie musiałbym uprawiać seksu...
Przez kilka lat mojego życia moje wyobrażenie o idealnej kobiecie się zmieniało. Teraz chciałbym tylko normalną i poukładaną dziewczynę, żebyśmy sie dogadywali jak ludzie i byli zakochani w sobie tak mocno bez pamięci, tak żebyśmy nie widzieli
Ciężko rozstać się z samochodem. Służyło nam wiernie przez lata, w sobotę przyjechał kupiec, obejrzał, bierze go. Na podpisanie umowy umówiliśmy się już jutro. A tu zamiast się cieszyć to człowiek jakiś smutny. Jestem z tych sentymentalnych. Wsiadłem, pojechałem za miasto pokonać kilkanaście ostatnich kilometrów w poczciwym autku, które przecież znam jak własną kieszeń i które nigdy nas nie zawiodło. Wróciłem, poklepałem po masce. Jutro się żegnamy : /

Też tak macie?