Mirki, mam #pytanie z zakresu #sluzbazdrowia. Ostatnio sporo choruję, musiałem przenieść się do rodzinnego Opola, aby się wyleczyć. Ilekroć idę tu do lekarza pierwszego kontaktu, zostaję zbesztany przez panie rejestratorki, że nie przyszedłem do przychodni, do której jestem zarejestrowany (czyli 200km stąd), a później przesłuchany, dlaczego przychodzę tutaj.

Czy mają one jakieś podstawy, aby to robić? Czy to jest dla nich jakiś duży problem w pracy? Przecież
  • 4
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@Lulu_Quest: to się po prostu przerejestruj. idziesz do przychodni, mówisz że chcesz się w tej przychodni zarejestrować do rodzinnego i po kłopocie. przy wyborze lekarza rodzinnego nie obowiązuje rejonizacja.
  • Odpowiedz
@mowie_co_mysle: Czy mógłbyś w stanie podać przykład kraju gdzie wolny rynek uregulował ilość lekarzy? W USA gdzie służba zdrowia była długo prywatna, wolny rynek nie tylko nie dostosował liczby lekarzy co doprowadził do wielu patologii (lekarze podejmują decyzje zawsze zgodne z formułkami nawet jeżeli nie jest to w zgodzie z interesem pacjenta).

Powiedziałem, że idealny system nie istnieje i że w każdym systemie istnieją błędy i zabraknie środków i możliwości pomocy
  • Odpowiedz
W USA gdzie służba zdrowia była długo prywatna, wolny rynek nie tylko nie dostosował liczby lekarzy


@orian: widocznie tak naprawdę nie było tam wolnego rynku. przecież nie ma takiej możliwości żeby przy braku ingerencji państwa i nieuczciwych praktyk/zmowy środowisk lekarskich itp. było zapotrzebowanie na lekarzy i nie zostało ono zaspokojone

lekarze podejmują decyzje zawsze zgodne z formułkami nawet jeżeli nie jest to w zgodzie z interesem
  • Odpowiedz
@fiziaa: Ląduję w ulubionych. Jak już zostanę najsławniejszym lekarzem i stworzę lekarstwo na AIDS to sobie przypomnę i nic z tym nie zrobię. Pozdrawiam :)
  • Odpowiedz
#pozytywnie o #sluzbazdrowia

Chciałam dostać skierowanie na konkretne badanie, więc musiałam wstać bardzo wcześnie, jak na studenciaka, i pójść do przychodni tak, żeby być przed g. 7, aby ustawić się w kolejce do rejestracji do internisty ( hohoho ta dorosłość, się żyje, patrzcie #gimbaza ). Ok, jakoś się udało, trochę było zachowań rodem z PRLu, wiadomo, jakie instynkty się niektórym włączają na samą myśl o kolejkach,
  • 8
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach