– Placek w dzwonki.

– Mała kupa w kule!

– Grał król w kule, przesrał koszulę. Dubel w listki!

– Gwint!

– Nie śpij, Caleb. Dubel z gwintem był! Co licytujesz?

– Duża kupa w dzwonki!

– Akces. Haaa! I co? Nikt nie gwintuje? Dudy w miech, synkowie?

– Wistujesz, Varda. Percival, jeszcze raz do niego mrugniesz, to cię tak pieprznę w oczodół, że do zimy nie pomrugasz.

– Niżnik.

– Panna!
Autor: Andrzej Sapkowski

Tytuł: Sezon burz

Gatunek: fantasy

Ocena: 3/5

1535-1=1534

Jak dla mnie jest to najsłabsza część cyklu (słabsza nawet od Pani Jeziora). Przy czytaniu miałem wrażenie, że Sapkowski po prostu wyszedł z wprawy. Barwna narracja, która była bardzo mocną stroną poprzedniczek, tutaj zauważalnie wyblakła. Dialogi są słabsze, szczególnie u Jaskra (już Muus wypadł lepiej) i Geralta. Ten ostatni też jakiś taki miałki i mniej wyrazisty niż wcześniej.

Fabuła nie zachwyca.
źródło: comment_szXmdFFP9BFARnKVQ4DyjJO8zKLH0xWS.jpg
1701 - 7 = 1694

Andrzej Sapkowski

Ostatnie Życzenie

Miecz Przeznaczenia

Krew Elfów

Czas Pogardy

Chrzest Ognia

Wieża Jaskółki

Pani Jeziora

fantastyka

Wyrażę #niepopularnaopinia ale na mnie Wiedźmin nie zrobił takiego wrażenia jak się spodziewałem. W pierwszej książce świat mnie oczarował, ale z każdą kolejną było tylko gorzej. VII tom podobał mi się najmniej - pomimo, że zawierał rozdział o bitwie pod Brenną, który wywarł na mnie największe wrażenie i był chyba
źródło: comment_HduzXgKrNwjiGgSjOa3LyO8kmjCQ2zVJ.jpg
#cytaty #wiedzmin #sapkowski #ksiazki

- Na moim sihillu - warknął Zoltan, obnażając miecz - wyryte jest starodawnymi krasnoludzkimi runami prastare krasnoludzkie zaklęcie. Niech no jeno który ghul zbliży się na długość klingi, popamięta mnie. O, popatrzcie.


- Ha - zaciekawił się Jaskier, który właśnie zbliżył się do nich. - Więc to są te słynne tajne runy krasnoludów? Co głosi ten napis?


- "Na pohybel #!$%@?!"

Chrzest Ognia, A. Sapkowski

Na niczym spełzł koncept marszałka Coehoorna, jego flankowy zagon zatrzymała bohaterska wyzimska piechota pod wojewodą Broniborem, krwawo swe bohaterstwo okupując. A w czasie, gdy Wyzimczycy opór dawali, na skrzydle lewym poszedł Nilfgaard w rozsypkę - jedni pierzchać jęli, inni kupić się i kupach bronić, zewsząd otoczeni. To samo wnet stało się na skrzydle prawym, gdzie zawziętość krasnoludów i kondotierów w końcu nad impetem Nilfgaardu przemogła. Na całym froncie jeden wielki krzyk triumfu
@lovn:

Postęp jest jak stado świń. I tak należy na ów postęp patrzeć, tak go należy oceniać. Jak stado świń łażących po gumnie i obejściu. Z faktu istnienia tego stada wypływają rozliczne korzyści. Jest golonka. Jest kiełbasa, jest słonina, są nóżki w galarecie. Słowem, są korzyści! Nie ma co tedy nosem kręcić, że wszędzie nasrane.


Andrzej Sapkowski (Pani Jeziora)
"Dewizą księcia Jana była nowoczesność. I europejskość. Wyróżniając się w tym względzie nawet pośród Piastów śląskich, książę ziębicki cierpiał na kompleks prowincjusza, bolał nad tym, że jego księstwo leży na peryferiach cywilizacji i kultury, na rubieży, za którą już nic, tylko Polska i Litwa. Książę ciężko to przeżywał i chorobliwie wręcz parł ku Europie. Dla otoczenia było to nieraz bardzo uciążliwe.

– Aux honneurs! – krzyczał po europejsku marszałek heroldów, odziany w