Dzieci na razie są u niego, ale nikt nie ma ograniczonych praw, w część weekendów mieszkają u matki.
ze względu na jej zachowanie dzieciaki nie chcą się same z nią kontaktowac, a ona też nie dzwoni ani nic, tylko wysyła manipulujące wiadomości do nich, oskarżając je że są niedobrymi dziećmi, bo do mamy nie dzwonią.






















byłam całym złem, to niby przeze mnie w domu był syf a on był nieszczęśliwy... no to teraz mija rok i w jego domu z tego co wiem jest dużo większy syf, on zamiast się poukładać się totalnie rozsypał, zaś ja sobie po kroku układam nowe lepsze życie. wiem jak to się skończy. będzie dziadem spod Biedronki albo coś w tym stylu. i będę miała niesamowitą satysfakcję