Ciąg dalszy koreańskiej telenoweli z nową Koną ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Mirki i Mirabelki, pamiętacie moją nówkę sztukę Hyundaia, co zdechła na poboczu po 700 km, a ASO w Krakowie wzięło ją na minimum 2 tygodnie jako zakładnika, żeby ściągnąć nowy akumulator? No to teraz wchodzimy na wyższy poziom korporacyjnego absurdu.
Zostawiłem im na oficjalnym profilu "ciepły" komentarz opisujący ich wybitne podejście do uziemionego klienta. Co robi potężna, międzynarodowa marka, gdy dowiaduje się,
Mirki i Mirabelki, pamiętacie moją nówkę sztukę Hyundaia, co zdechła na poboczu po 700 km, a ASO w Krakowie wzięło ją na minimum 2 tygodnie jako zakładnika, żeby ściągnąć nowy akumulator? No to teraz wchodzimy na wyższy poziom korporacyjnego absurdu.
Zostawiłem im na oficjalnym profilu "ciepły" komentarz opisujący ich wybitne podejście do uziemionego klienta. Co robi potężna, międzynarodowa marka, gdy dowiaduje się,



























Pamiętacie moją nówkę sztukę Konę, która zdechła po 700 km, a krakowskie ASO potrzebowało 2 tygodni na ściągnięcie akumulatora? Dziś rano zadzwonili: "Naprawione, można odbierać!". Urwałem się z roboty, przedzierałem przez zakorkowany Kraków ponad godzinę. Odbieram auto, wyjeżdżam za bramę serwisu i... na deskę wjeżdża czerwona ikona braku ładowania xD. Wrócili do punktu wyjścia. Rzuciłem im kluczykami na blat, zrównałem ich procedury z ziemią i zostawiłem tam ten złom.
Wersja dla koneserów korpo-absurdu:
Mirki,