Byłem dzisiaj w kinie na filmie twórcy Kick Ass. Kingsman świetnie odwraca filmy szpiegowskie tak jak Kick Ass zrobił to z filmami o super bohaterach. Świetni aktorzy, świetne zdjęcia i świetnie wyreżyserowane walki, scenę w kościele można śmiało porównywać z doskonałymi scenami z pierwszego filmu o Bournie. Ale prawdziwą perełką są delikatne nawiązania do filmów szpiegowskich a szczególnie starszych filmów z Bondem pamiętających jeszcze Seana Connerego.

Bolało mnie że na seansie było
Odkąd pamiętam interesuję się reklamą. Nawet ukończyłem studia w tym kierunku, choć życie napisało troszkę inny scenariusz. Ale nie do tego dążę.

Niejednokrotnie jestem pełen podziwu dla twórców spotów reklamowych, którzy potrafią idealnie wstrzelić się z odpowiednim przekazem w odpowiednim momencie. Czytałem książkę i nie jestem fanem #50twarzygreya, choć pewnie nie jeden #rozowypasek mnie za to za chwilę zlinczuje. Książka najzwyczajniej w świecie mi "nie siadła". Film ma idealną reklamę, ludzie
Powiedzcie mi ludzie, czemu wszystkie media podniecają się tym filmem o 50 twarzach Greya?! Nie rozumiem zupełnie tego fenomenu. Koledzy w pracy o tym gadają, w radiu to musiałem zmieniać co kawałek stacje bo non stop 50 twarzy Wojwewódzkiego, 50 twarzy radia Z, 50 twarzy ojca Rydzyka. Nosz #!$%@? o co chodzi?! Że będzie film na podstawie książki erotycznej? Wielkie rzeczy!!! Pójdę do kina, żeby se cycki pooglądać bo nigdy nie widziałem.
Ja wśród ludzi częściej widzę narzekania na ten film/książkę, niż podniecenie, o którym mówisz. Nie wiem po co się tym wszyscy oburzacie. Raz na jakiś czas w mediach jest oczekiwanie na różne filmy. Ale ten jakoś szczególnie wszystkich wkurza. Nie rozumiem, mi to wisi, po prostu na niego nie pójdę i nie mam zamiaru się nim przejmować.