Pierwszy dystans to przedpracowa runda, nic wartego wspomnienia bo runda objeżdżona do porzygu.
Drugi dystans to już atak na personalny rekord długości (264km). Wyjechałem z domu o 9 więc trochę późno mając w perspektywie jazdę przez 12h + jakieś przerwy. Luźno licząc wychodzi, że jakieś 2h jazdy będzie po zmroku co powoduje dodatkowy dreszczyk emocji związany ze szwankującą na ostatnim najtrajdzie latarką.
Wracając do początku. Prognozy były obiecujące,

















Słowacka wyrypa z @bynon'em.
Pobudka w sobotę o 3.00 w nocy, kawa, śniadanie itd. i parę minut po czwartej wyjeżdżam. @bynon rusza o tej samej porze, ale z Krakowa. Miejsce spotkania mamy ustalone w Makowie Podhalańskim. Bez zbytniego kombinowania jadę najprostszą trasą przez Wadowice.
Zgrywamy się prawie idealnie, bo czekam na Adama tylko kilka minut, zajadając się w tym czasie naleśnikiem z serem. Postanawiamy ominąć Krowiarki
źródło: comment_lXoxJ7KNhRJnU1f4HwzZvROh7Q5u5yoc.jpg
Pobierz