300 frajda
Czyli mimo obiekcji niektórych, że jazda serwisówką wzłuż A4 to śmierć, zawał i rak płuc, było super i poszło na luzie. No i najważniejsze - pierwsze lody Anno Domini 2018!
Start 7:00. Rower myty dzień wcześniej i po 3km już uświniony, bo w nocy i nad ranem lało. Kawałek dalej zabieram kolegę Jacka i jedziemy wałami do Puszczy Niepołomickiej, a potem przez kładkę w Mikluszowicach dalej w















Czas było wrócić ze świąt do Krk, więc o 5 rano we wtorek pobudka. Brat podrzucił mnie samochodem do Rzeszowa i ciut po 7 śmigam w kierunku na Łańcut - krajówką, bo od czasu otwarcia A4 aż do Ukraińskiej granicy w zasadzie wszystko porusza się autostradą właśnie.
Pierwszy
źródło: comment_umC2LOIx0QZzZOoEf8REjcouFQlpyUFj.jpg
Pobierz