Zmarł. A ludzie — ci, którzy jeszcze wczoraj nazywali go duchowym przewodnikiem — jadą zrobić sobie selfie przy jego trumnie.
I to jest dla mnie, coś głęboko niepokojącego. Bo tu nie chodzi już nawet o to, że to był papież. Chodzi o śmierć. O ostatni moment ciszy, refleksji, pożegnania. Intymny. Symboliczny. Ludzki.
@isover_dla_chuopa: a to zależy, czy pójdzie na terapie, czy nie widzi w sobie problemu, czy w zestawie ma paranoje, czy nie (a to częsty bonus), czy jest dodatkowo DDA/DDD, czy nie. Nie każdy border jest taki sam. Aczkolwiek rozumiem Twoją opinie i nie zamierzam jej negować. Trafiłeś zapewne na taką pełnokrwistą, z DDA i paranoją w zestawie. D----------a się o wszystko, jak za długo spokojnie było. Nieumyty kubek i minimum
@isover_dla_chuopa: borderline wymaga terapii. Jeśli pójdzie, to oczywiście nadal będzie wskakiwać na drzewo, ale gdy będziesz ją ściągał, już nie będzie gryźć i drapać, co najwyżej niepokojąco miauczeć.
I tak jak napisałem. Nikt jednak nie ma obowiązku żyć w trójkącie z kobietą i jej borderem. Nikt nie ma obowiązku być strażnikiem jej emocji. To każdego wybór indywidualny. Podjąłeś swój, zapewne aby chronić siebie i miałeś do tego prawo. Jestem z
Przy czym bardzo ważna jedna uwaga. Nie masz obowiązku ściągać tych kotów z drzewa. Jeśli chcesz — możesz, ale — nie musisz. Mówiąc wprost, nie masz obowiązku być strażnikiem niczyich emocji, a jeśli się zdecydujesz być, to bądź świadom, że — wracając do metafory — kotki mogą Cię tak podrapać, że wielkie blizny zostaną ci na całe życie. To jest Twój wybór, Twój dar miłości. Nie obowiązek.
Za górami, za lasami, żyła sobie Królewna. A że na zamku, gdzie mieszkała, król i królowa foszków nie tępili, to jeden z nich przyplątał się do niej już, gdy była mała. Zaprzyjaźnili się. I zaczęli budować.
Z cyklu: życie jest prostsze, gdy rozumie się zasady tej gry. Uwaga — to gruby kij i zaboli, ale i tak przeczytasz do końca.
Czym różni się zachowanie osoby pasywno-agresywnej od osoby, która padła jej ofiarą? Spróbuje wyjaśnić najprościej jak się da, bez przepisywania podręczników do psychologii, które nomen omen bardzo lubię, bo na końcu zawsze okazuje się, że mówiły prawdę.
Zacznijmy od oskarżeń – bo mogą być fałszywe albo prawdziwe.
Zmarł. A ludzie — ci, którzy jeszcze wczoraj nazywali go duchowym przewodnikiem — jadą zrobić sobie selfie przy jego trumnie.
I to jest dla mnie, coś głęboko niepokojącego. Bo tu nie chodzi już nawet o to, że to był papież. Chodzi o śmierć. O ostatni moment ciszy, refleksji, pożegnania. Intymny. Symboliczny. Ludzki.
A