Musiałem 16 razy wstawać do toalety żeby to rozchodzić.
Poza tym jak ktoś jest niewinny to mówi "nie zrobiłem nic złego".
Tymczasem ona mówi że nie ma dowodów na jej winę.
"Nie wszystkie moje odejścia od szachownicy to były wyjścia do toalety. Wstawałam, żeby rozprostować kości, czy zrobić sobie kawę. Nie ma żadnych dowodów na moją winę"















I kulturalny, przecież przeprosił.