Dzisiejsi trzydziesto- i trzydziestoparolatkowie są jednym z najbardziej psychologicznie przeciążonych pokoleń ostatnich dekad. Nie dlatego, że „nie chce im się pracować”. Nie dlatego, że są roszczeniowi. I nie dlatego, że „kiedyś ludzie mieli gorzej”.
Ich dramat polega na czymś innym: dorastali w epoce wielkiej obietnicy możliwości.
Słyszeli:











Mąż z roku na rok traktuje mnie coraz gorzej. Olewa mieszkanie, nie chce mu się nawet cokolików ułożyć, zasylikonowac framug okna. Zaczęły się powoli bluzgi w moją stronę, ściska mi ręce ze złości, aż do siniaków. Całe dnie spędza w pracy, mówi, żebym się pogodziła z tym co mam. Ale jednocześnie nie chce rozwodu, bo mnie kocha. Czasem gdy płaczę i proszę