@Bipolar-: Ty będziesz j---ł na chirurgii ogólnej a Juleczka taki sam piniondz wyciągnie z tego, że medgirlies kupią scrubs z jej kodem, its over for chirurgcel
@Bipolar-: onkoklip to mało powiedziane. Insta wjechało do medycyny na pełnej. Przed każdymi zajęciami puste Julczyska wrzucały reelsy, a jak jeszcze była okazja założyć ołowiany fartuch do operacji to już w ogóle +100 do ego. Kiedy zobaczymy przepocony scrubs medstreamerki na aukcjach dla spermiarzy? Its over
Dane z 2024 pokazują gigantyczną liczbę miejsc na jedno miejsce na niektórych specjalizacjach. Rozbija to narrację, że "miejsc na specjalizacje jest wystarczająco dużo, bo na niektórych zostają miejsca". Co z tego, na deficytowych i intratnych utrzymuje się gigantyczny niedobór miejsc wobec chętnych
A po co nam więcej endokrynologów i dermatologów? Potrzeba internistów, chirurgów, anestezjologów. Dermatologia i endokrynologa to nawet nie są specjalizacje deficytowe.
Jak przestaniemy leczyć każdą niedoczynność tarczycy u endokrynologa i każdą krostkę u dermatologa, to się okaże że jest ich wystarczająco. Takimi problemami powinien zajmować się lekarz rodzinny. Endokrynolodzy i dermatolodzy mają takie eldorado tylko dlatego, że każdy chce się leczyć u wielkiego specjalisty
dalej rodzinni płacą z własnej kieszeni za badania zleciane pacjentowi?
@tomasztomasz1234: A kogo to jest wina? a) lekarza b) szefa janusza c) chorego, niedofinansowanego systemu?
Teraz jest coś takiego jak opieka koordynowana w ramach, której lekarze rodzinni mogą zlecać dużo więcej badań diagnostycznych i leczyć dużo więcej chorób, ale chętnych i tak nie ma, bo jak Martynka usłyszy że ma niedoczynność tarczycy to już idzie na znanym lekarzu szukać najdroższego endokrynologa w
@pieknylowca: Nie ma sensu im tego pisać, bo im nie chodzi o realne potrzeby i o to, żeby w służbie zdrowia było lepiej tylko, żeby każdy lekarz zarabiał tyle co oni, czyli minimalną :)
a po to, że taki dermatolog za 10min wizyty na której przepisuje jedną z kilku maści bierze 200-300zł, to nie dziwne że się wszyscy biją o tą specjalizację
@Ligniperdus: No okej, ale zapotrzebowanie na dane specjalizacje nie ustala się na podstawie cen wizyt prywatnych i tego co się na nich robi. Maść może wypisać rodzinny
Mówisz, że w całej Polsce jest miejsce do kształcenia tylko 40 dermatologów jednocześnie? Tyle to można by w każdym wojewódzkim.
Co niby potrzeba do szkolenia dermatologa? Kosmodrom czy zderzacz hadronów?
@mk321: Oddział dermatologii. Teraz wygoogluj sobie w internecie ile jest oddziałów szpitalnych dermatologii w Polsce. No chyba, że według ciebie rezydentura ma się odbywać bez widywania żadnych pacjentów czytając książki w bibliotece
dermatolodzy przyjmują tylko w szpitalach? Większość przyjmuje w jakiś przychodniach. Mogą uczyć się tam gdzie będą później pracować.
@mk321: Otóż tak to nie działa, bo w przychodniach przyjmowane są z reguły pierdoły, które nawet nie powinny do dermatologa trafić. Specjalista musi się znać na wszystkim, w tym masie rzadkich chorób, które można spotkać tylko w szpitalu.
Poza tym specjalizacja to mocno zformalizowany proces, wiele rzeczy musi zostać spełnione, te rzeczy są dostępne
I kolejne zmanipulowane znalezisko @tomasztomasz1234 wchodzi na główną z płomieniem.
Szkoda, że nie wspomniał, że na specjalizacje deficytowe takie jak interna, chirurgia, anestezjologia których naprawde potrzebujemy zawsze zostaje dużo wolnych miejsc i jest ich pełno
W komentarzach już oczywiście asy wysnuły teorie, że na wszystkie specjalizacje nie ma miejsc
jeden z bardzo madrych ludzi porownal studiowanie medycyny do nauki gry na fortepianie dla zblazowanych panienek z dobrych domow.
Ma racje. Wiekszosc ma przechlapane, ma prawo zasuwac dyzurowac - Ty robiles 2 etaty. Moj najdluzszy dyzur trwal w Niemczech kiedys 19 x 24 godziny, spalem w pokoju lekarskim a prawo pracy obchodzuili tak, ze dostawalem telefon do reki (taki DECT ) - i bylem pod telefonem (ale w szpitalu)- kwiaty mi w mieszkaniu
Córka siostry w przedszkolu i był fotograf na jakąś sesje świąteczną. Wrzucił watermarka na każde zdjęcie i sobie 20zł od zdjęcia zażyczył. Ludzie się rzucili jak na swieże, ciepłe bułeczki z piekarni, ale jak lekarz zarabia 60zl/h to skandal xDD Podsumowanie tego narodu
@Bipolar-: Fryzjer - 500 zł, ale siedzę tam 4-5h i wystarczy takie jedno farbowanie na rok, gratis tu mam stylizację fryzury (cięcie, ułożenie) Samo skracanie włosów - 100-120 zł i trwa to godzinę, jest do tego mycie Hydraulik to nie wiem, ale pewnie do wymiany pierdoły to 100-200 zł, większość można zrobić i tak samodzielnie Paznokcie - 150 zł hybryda jakaś bardziej skomplikowana stylizacja, siedzę tam 2-3h Lekarz - 300
Rezydent, to nie jest żaden praktykant, tylko pełnoprawny, samodzielny lekarz, który normalnie leczy pacjentów i bierze za swoje decyzje i za pacjentów pełną odpowiedzialność. Ma pełne prawo wykonywania zawodu. Często na barkach rezydentów i ich ciężkiej pracy w ogóle szpitale publiczne jeszcze zipią. Praktykantami to jesteśmy na studiach podczas wakacji i też nikt nam za to nie płaci, a często sami musimy wręcz za nie dopłacać. Więc troche manipulacja ten film.
@kamil-tumuletz: No i słusznie, bo pomijając twoje hiperbolizacje typu "800 godzin miesięcznie" to jest to po prostu prawda. Dlaczego tak ciężko wam to zaakceptować?
Może to jednak nie w ilości jest problem? No bo skoro dietetyków i fizjoterapeutów jest bardzo dużo, a prawie wszyscy pracują w prywacie, to może problem jest w czym innym?
@Bipolar-: nie, bardzo dużo pracuje z NFZ. Dzięki temu że jest ich tak dużo, nie płacisz 400-500 pln za godzinę pracy fizjoterapeuty.
Gdyby nie to, że każda Basia, Helenka, Grażyna, Kasia i Asia chciały koniecznie leczyć swoją NIEDOCZYNNOŚĆ TARCZYCY u endokrynologa, to mielibyśmy wystarczająco endokrynologów. To jest banalna choroba, którą powinien leczyć lekarz POZ, ale nie. Wszyscy muszą iść do endokrynologa, a potem jęki że za mało ich.
@Bipolar-: rozwiazanie jest bardzo proste. Leczy rodzinny. Cchesz Grazynko Halinko do zlamanego paznokcia chirurga plastycznego. Prosze bardzo. NFZ za to nie placi, mozesz poleciec sobie nawet z tym first class do Mayo Clinic co nas to obchodzi,.
Konto @tomasztomasz1234 to oczywisty etatowy propagandysta Tuska. Jak się przejrzy jego profil, to w czasie wyborów prezydenckich pełna propaganda pro-Tuskowa i jechanie po Nawrockim. Dziwnym trafem po wyborach zero aktywności przez długi czas, a potem nagle przebudzenie i wrzucanie dziennie 10-15 wysrywów TYLKO I WYŁĄCZNIE szczujących na lekarzy, pokrywających się z narracją rządową.
Rząd Donalda Tuska opłaca i organizuje skoordynowaną internetową nagonkę przeciwko lekarzom aby zwalić na lekarzy nieudolność PO w
W sumie starsi lekarze teraz będą mieć eldorado na szkoleniu tych młodszych, którzy nie mieli szans nauczyć się niczego przez przeludnienie na studiach i rezydenturach. Coraz popularniejsze stają się prywatne kursy weekendowe za które trzeba zapłacić kilka tysięcy. Po co jakiś profesorek będzie miał się babrać w pacjentach jak będzie mógł żyć z takich kursów właśnie. Nauczanie medycyny mocno przechodzi do sektora prywatnego.
Jak zwykle chcąc d-----ć kaście profesorów i starszych lekarzy,
@Kajabal: No właśnie nie płacisz ciężkich składek, płacisz jedne z niższych w europie. I to w stosunku do pkb, już nawet nie mówię o kwotach bezwzglednych. A za sprzęt płacimy tyle samo, co na zachodzie, bo korzystamy z tego samego.
@Kajabal: To miałeś farta, bo Irlandia to dosłownie (poza Luksemburgiem, ale to ciężko nazwać krajem) jedyny zachodni kraj z mniejszymi nakladami (w odniesieniu do pkb) niż Polska xD
Izba lekarska doprowadziła do braku lekarzy medycyny sądowej. W całej stolicy jest ich około dziesięciu. Na sekcję zwłok trzeba czekać nawet dwa tygodnie, brakuje miejsc na przechowywanie zwłok. A bez sekcji nie można wydać zwłok rodzinie do pochówku.
a może dlatego, że przez lata skutecznie ograniczano przyjęcia na kierunki lekarskie?
@leon-san: Człowieku u mnie na roku nikt nie chciał zostać medykiem sądowym, bo nikt nie chce oglądać zwłok przez całe życie. Czy ty jesteś normalny? Co ma do tego jakieś urojone ograniczanie przyjęć na kierunki lekarskie XD
Po drugim etapie rekrutacji na wiosnę 2025 na specjalizacje lekarskie zostało około 1900 niewykorzystanych miejsc. Przyznano 4263 rezydentur, złożono 3900 wniosków, z czego wykorzystano jedynie 2387.
Zostało niewykorzystanych 30 miejsc z psychiatrii, 10 z psychiatrii dzieci, 170 z medycyny rodzinnej, 50 z ortopedii, 100 z chirurgii, 14 z kardiologii i 120 z neurologii.
To tak w temacie ograniczania dostępu do specjalizacji.
Chyba nie muszę pisać ile zostało miejsc z interny?
Ale jak to przecież konowały ograniczają miejsce na specjalizacje, to na pewno oszukane statystyki.
P------e to. Odchodzę z wykopu. Mam dość. Nie wytrzymuje już tej zasranej nagonki na lekarzy. Codziennie setki kłamstw, manipulacji, obelg, gróźb wobec lekarzy i nikt z tym nic nie robi. A naprodukujcie sobie tych lekarzy nawet 2 miliony. Niech pracują za bochenek chleba. Wtedy nadal będziecie narzekać i twierdzić, że zarabiają za dużo i trzeba uwolnić zawód i potrzebujemy 4 milionów lekarzy, którzy będą pracować za pół bochenka chleba, a politycy to
Niesamowite to jest po prostu jak łatwo zmanipulować opinie publiczną. Pod każdym znaleziskiem dotyczącym problemów ze służbą zdrowia setki komentarzy i groźby kierowane w stosunku do lekarzy oraz obarczanie za to wszystko winą lekarzy i jednocześnie ani jednego krytycznego komentarza odnośnie polityków. To jakiś p--------y majstersztyk Tuska.
Ten portal jest astronomicznie szkodliwy. Ma dość duże zasięgi, a byle debil może narobić 50 multikont i wykopywać tu wszystko w gorące z płomieniem i
@Bipolar-: wiesz czyja to jest naprawde wina? Wszystkich budowlancow, mechanikow, kretaczy podatkowych itd Bo leca na czarno nie placac podatkow. Budowlaniec wykonczeniowiec zarabia 30k miesiecznie i nie placi od wiekszosci ani zlotowki chociazby vatu ktory powinien. Oni okradaja nas wszystkich. Szara strefa to okolo 280-500 MILIARDOW zlotych rocznie. Czyli WIECEJ niz calkowite wydatki na NFZ.
Kupisz sobie mieszkanie i właściwie zostaje ci szukać pracy w promieniu max 20-30km chyba, że chcesz codziennie tracić 3h+ na dojazd, a programista siedzi sobie wygodnie w domku na wsi na home-office i może aplikować na cały świat i pracować dla całego świata z tego domku. Tak ciągle narzekacie, ale nie zdajecie sobie sprawy jakim błogosławieństwem jest to, że wasza praca głównie odbywa się zdalnie i bez problemu idzie znaleźć full-remote prace.
@Bipolar-: Koleś wysrał odpowiedź z prompta. Miliony rzeczy można robić full remote, ale dostać etat albo zleceń na cały miesiąc, konkurując przy tym z hindusami to powodzenia xD Niemniej programowanie zapewne zdecydowanie przoduje w ofertach full-remote.