Wczoraj wieczorem mijałam stłuczkę na drodze i tak się zaczęłam zastanawiać.
Mieszkam w średniej wielkości mieście gdzie nie ma oczywiście żadnego ASO. Są warsztaty ale żadnego nie znam i z nikim ze świata motoryzacyjnego nie mam relacji. Do miasta gdzie jest ASO mojej marki mam 70km.
Załóżmy, że mam wypadek nie z mojej winy. Samochód nie nadaje się do dalszej jazdy. Przyjeżdża laweta. Kierowca pyta gdzie zawieźć samochód?
No i gdzie? Skąd
  • 23
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Polakom we łbach sie poerdoli i oni swoje 20 letnie gruzy do aso dają na naprawy


@Zarzutkkake: jak ktoś mnie skasuje na drodze to dlaczego mam nie oddać samochodu do ASO? Nawet jakby był ostatnim gruzem? Przy założeniu oczywiście, że nie chcę pieniędzy tylko chcę mieć z powrotem sprawny samochód
  • Odpowiedz
@Zarzutkkake: ale co mnie obchodzi czy jest to uzasadnione ekonomiczne? od tego jest rzeczoznawca z ubezpieczalni, który ma to ocenić, często jest tak że opinia ASO jest wystarczająca zamiast wizyty rzeczoznawcy, co przyspiesza cały proces.
Jasne ASO mają umowy z podwykonawcami, ale w ich przypadku dostajesz nowe części, oryginalne. Heniek w garażu nie zawsze ma takie standardy. Mało tego, ostatnio żona naprawiała w aso zderzak, dostała każdy jeden plasticzek nowy,
  • Odpowiedz
@Kiubi: osobiście go poznałem. Fenomenalny człowiek pełen pozytywnej energii bardzo tolerancyjny, pomysłowy, wyrozumiały. Świetny dentysta i człowiek. Bardzo spokojny i ułożony
  • Odpowiedz