Bycie samej > bycie z krzywdzicielem, ale nie w głębokiej depresji, w końcu się tego nauczyłam, proszę o oklaski dziękuję. Mogłabym nawet się zacząć malować tylko po to, żeby ktoś był przy mnie te dwa razy w tygodniu. To i tak bardzo dużo.
(żaden krzywdziciel nie jest dziegciem zawsze, musi być czasem najsłodszym miodem, aby muszka nie uciekła z jego





















@walking_on_the_moon: w takich historiach zawsze rozwala mnie to, że mi ledwo chce sie dzwonić do lekarza (nawet jak coś jest nie tak), a one mają energie i chęci na dzwonienie z pierdołami po jakichś losowych ludziach. w call center to chociaż za to płacą xD