Co to się #!$%@?ło... XD
Mirasy kompletnie nie umiem opowiadać, a to mój pierwszy dłuższy wpis, więc wybaczcie wszelkie błędy ortograficzne, stylistyczne i interpunkcyjne. No ale do rzeczy... W sylwestra razem z grupą znajomych pojechaliśmy na imprezę na takiej tam lokalnej sali/świetlicy, nie wiem dokładnie jak to nazwać, ale w sumie nie ma to znaczenia. Razem z nami był taki jeden kolega, powiedzmy że miał na imię Adam. Adam odkąd skończył gimnazjum
@BrakWolnegoLoginu: A chociażby nawet to co? Wzięliście go, żeby się z niego pozbijać? Ma jednego bardzo #!$%@? kumpla który go namówił do złego, i kilku po prostu #!$%@? co nie pomogli i zostawili na zewnątrz.
Ergo kumpli ma #!$%@?.
To jest straszne jak ludzie idą w góry! Nie zdają sobie sprawy z zagrożenia! Ja wchodziłem w zeszłym roku na Giewont, lipiec, skwar, wszyscy w krótkich spodenkach, japonki, klapki, małe dzieci - koszmar! Ja jedyny byłem przygotowany: dwa czekany, raki, profesjonalna odzież, specjalistyczny mocno spłaszczony namiot (żeby opierał się wiatrom), butle z tlenem - najgorsze były te ich drwiące spojrzenia ignorantów. A przecież to GÓRY i wszystko może się zmienić w sekundę!
źródło: comment_9NwXXTBh8KMwpT0AuUP2SM9gxnQGCf30.jpg