Ukradzione z FB:

Ze wszystkich dni w roku najbardziej nienawidzę pierdzielonego Sylwestra.
Nienawidzę go za arbitralność daty, za to rozbudowane pieprzenie o podsumowaniach i nowym początku, za ten pitolony topos "jedynej takiej nocy w roku", za te rozdęte oczekiwania szampańskiej zabawy aż do rana. I oczywiście za frustrujący rezultat konfrontacji mojej rzeczywistości z tymi oczekiwaniami. Aha, jeszcze za 1. stycznia nienawidzę, za ten kaleki nibydzień w którym budzisz się koło południa i
Sylwester to taki fajny dzień, gdy ludzie osiągają swoje maksima i minima alkoholowe. To jak z tymi grami, gdzie w pewnym momencie zadają Ci zajebiście, ale to zajebiście ważne pytanie: czy pijesz szampana? Jeśli pijesz szampana, a na 90% wypiłeś wcześniej kilka kolejek "bo ze mną się nie napijesz?", to szykuj sobie miejsce w potencjalne trupiarni jak najbliżej drzwi by zdążyć do łazienki.

Jeśli nie pijesz szampana, to wychodzisz elegancko na zewnątrz,