Wczoraj zmarła koleżanka mojej mamy. Zmagała się z długą i bolesną, zarówno dla niej, jak i dla jej bliskich, chorobą - miała raka. Po tym jak to się stało zaczęłam zastanawiać się jaką śmierć wybrałabym sobie, gdybym miała jakikolwiek wybór. Doszłam do wniosku, że wybory były by dwa: po pierwsze przed śmiercią chciałabym stać się zupełnie obojętna dla wszystkich moich bliskich. Myśl o tym, że mogli by cierpieć przez moją śmierć napawa
@cytoblast: Nie żartuję, ale nie martw się. Po pierwsze - nie mam odwagi, po drugie - lubię życie, po trzecie - mam jeszcze parę rzeczy do zrobienia na tym padole dla samej siebie.

To normalnie, że jak ma się doła to przyłączają się takie myśli.
@gram_w_mahjonga: cóż, któż tego kiedyś w życiu nie doświadczył. w moim przypadku dół sam odszedł (mimo, że sytuacja zewnętrzna specjalnie się nie zmieniła). teraz myślę, że nawet brak powodu wciąż jest powodem, czy tam, yyy.... po prostu posłuchajmy wieszcza:
c.....t - @gramwmahjonga: cóż, któż tego kiedyś w życiu nie doświadczył. w moim przyp...