Nie mam ochoty na nic, nawet na życie, każdy poranek to mnóstwo stresu i nastrój dobijający do dna. Dwa tygodnie temu odeszła moja mama, bo lekarze zamiast się nią zająć, to odsyłali do domu i się wykończyła jak jakiś bezdomny, z głodu i odwodnienia.

Ja mam teraz wyrzuty sumienia, że mogliśmy się udać gdzieś indziej po pomoc czy coś. Co chwile wybucham płaczem, bo mam to wszystko przed oczami i czuje bezradność.
  • 4
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach