59 847,11 - 4,24 - 6,02 - 12,12 - 11,06 - 11,15 - 21,37 = 59 781,15
No i ani się człowiek obejrzał, a tu minął tydzień. Pogoda nadal łaskawa - ciepło i sucho, z reguły nawet słonecznie. Nie powiem, trochę lenia miewałem - ale jakoś udawało się codziennie pozbierać na tyle żeby jeszcze rano pobiegać. Raz nie wyszło, to wieczorem zaliczyłem bardzo fajne podbiegi z osiedlowym towarzystwem (ʘ‿ʘ)
Wczoraj
No i ani się człowiek obejrzał, a tu minął tydzień. Pogoda nadal łaskawa - ciepło i sucho, z reguły nawet słonecznie. Nie powiem, trochę lenia miewałem - ale jakoś udawało się codziennie pozbierać na tyle żeby jeszcze rano pobiegać. Raz nie wyszło, to wieczorem zaliczyłem bardzo fajne podbiegi z osiedlowym towarzystwem (ʘ‿ʘ)
Wczoraj









Ten tydzień ciut intensywniejszy, choć i tak poniżej moich ambicji kilometrowych - chciałem dobić dzisiaj do 300 km w listopadzie a zabrakło 3 km ʕ•ᴥ•ʔ
Za to dzisiaj... po raz pierwszy w tym sezonie zaliczyłem bieg w śniegu (ʘ‿ʘ) Ciutkę poniżej 0°C, więc choć chwilę się jeszcze utrzymywał -
źródło: IMG_8708
Pobierzźródło: wzium
Pobierz