Zdarzyło się to dziś rano w Krakowie, na dworcu PKP. Przed schodami na peron minąłem niewidomego, który przykuł moją uwagę, wyglądał na bardzo zagubionego. Z rozpędu wyjechałem eskalatorem na peron, ale coś mnie strasznie tknęło. Wróciłem się na dół żeby zapytać, czy nie potrzebuje pomocy. Podziękował, powiedział, że to bardzo fajne, że ktoś się nim interesuje, przeszły mnie najdziwniejsze ciarki w życiu. Okazało się, że nie wychodzil jeszcze na peron, bo za
  • 2
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Mam pracę w której "wożę" ludzi. Często widzę osoby niewidome które są "zagubione" ja jeśli mogę staram się pomóc natomiast często widzę ludzi którzy przechodzą obok i traktują osoby niewidome jak powietrze! Jak kogoś kogo nie ma nie istnieje... Smutne to jest ()
  • Odpowiedz
@gruby_mbl: Ano jest, gdy spotykam taką osobę w mieście/komunikacji, to zazwyczaj jest ona z opiekunem, dlatego nie reaguje, jeśli nie ma widocznej potrzeby. Ale ten gość był dziś kompletnie sam. Fajnie, że pomagasz Mirku.
  • Odpowiedz