Mireczki, mam pytanie z #prawopracy.
Żona pracuje u jednego pracodawcy częściowo na umowę o pracę (najniższa krajowa), częściowo umowa zlecenie (reszta wypłaty, teoretycznie jest to inna firma). Oczywiście typowe kombinowanie pracodawcy, żeby zaoszczędzić na składkach.
Na rozmowie o pracę umówili się jednak (niestety tylko ustnie), że za L4 i macierzyńskie będzie miała dopłacane pieniądze tak, jakby całość była na etacie.
No i póki co, wszystko było wedle ustaleń -
Żona pracuje u jednego pracodawcy częściowo na umowę o pracę (najniższa krajowa), częściowo umowa zlecenie (reszta wypłaty, teoretycznie jest to inna firma). Oczywiście typowe kombinowanie pracodawcy, żeby zaoszczędzić na składkach.
Na rozmowie o pracę umówili się jednak (niestety tylko ustnie), że za L4 i macierzyńskie będzie miała dopłacane pieniądze tak, jakby całość była na etacie.
No i póki co, wszystko było wedle ustaleń -
























Mam umowę do ostatniego dnia czerwca. Dzisiaj się lekko podpadłem szefowi i po kilku godzinach dostałem telefon że na biurku leży wniosek urlopowy który mam podpisać. Widniało na nim 11 dni urlopu wypoczynkowego, do 30 czerwca. Moje pytanie brzmi:
- czy pracodawca ma prawo zmusić mnie do podpisania tego?
- czy te dni "przeszłyby" do innego pracodawcy gdybym ich nie wykorzystał?
Wiele stron mówi sprzeczne informacje.