Powody są trzy: technologiczny, logistyczny i regulatorowy. Po pierwsze więc, mamy nowoczesne rozwiązania technologiczne. To prawda, że w przeszłości cały proces zajmował bardzo dużo czasu, niekiedy wiele lat. Przyczyną było m.in. bazowanie na rozwiązaniach, które teraz nazywamy klasycznymi, wymagającymi pracy z czynnikiem zakaźnym w celu inaktywowania go lub atenuowania. A to żmudny proces.
Żadna z najbardziej liczących się szczepionek na covid w USA i Europie


























jeżeli zaszczepię się na #koronawirus to przestanę zarażać innych? Rozumiem, że #szczepionka zapobiegnie namnażaniu wirusa w moim organizmie. Interesuje mnie czy będę go rozsiewał w międzyczasie mimo, że będę miał pełną odporność? O jakieś wielkościach czasu mówimy? Godziny? Dni? Może nie ma znaczenia bo ilości jakie będę np. wydychał są tak marginalne, że statystycznie nieistotne?
Podejrzewam, że tylko możemy domniemywać na podstawie podobnych wirusów ale to też mnie zadowoli
@aHmuX: nie wiemy tego, u części osób zaszczepionych tak będzie ale nie będzie tak idealnie jak w przypadku odry
nie ma dokładnych badań - są tylko badania na zwierzętach, oraz ograniczone czasowo badania w przypadku Moderny (które można prawdopodobnie zastosować w przypadku szczepionki BioNTech/Pfizer) albo prowadzone na małej podgrupie Oxford/AstraZeneca
Redukcja
@Bordomir: niekoniecznie, bo widzimy że koronawirus próbuje modulować pracę naszego układu odpornościowego - więc wcale ta odporność nie jest najlepsza z możliwych. Szczepionka nie próbuje rozlegulować pracy układu odpornościowego.
Wiemy też z doświadczeń na zwierzętach (małpach), że do ochrony przed objawową chorobą wystarczy sama transfuzja przeciwciał IgG. Z fazy