Mirki, taka rozkmina językowo-graniczna na dziś. Słuchałem sobie ostatnio nagrań i porównywałem dwie gwary z naszych sąsiednich krajów: słowacką orawską (ichniejsza wersja gwary góralskiej) i cieszyńską po czeskiej stronie (na Zaolziu).
Zastanawiam się, co jest łatwiejsze do zrozumienia dla standardowego Polaka, który nie mieszka na południu.
Z jednej strony słowacka Orawa. Słyszysz słowackiego górala i masz wrażenie, że gadasz z gościem spod Gubałówki, tylko z innym akcentem. Baza słownikowa jest tak zbieżna z polskim,
Zastanawiam się, co jest łatwiejsze do zrozumienia dla standardowego Polaka, który nie mieszka na południu.
Z jednej strony słowacka Orawa. Słyszysz słowackiego górala i masz wrażenie, że gadasz z gościem spod Gubałówki, tylko z innym akcentem. Baza słownikowa jest tak zbieżna z polskim,





























