Mam 23 lata. Mieszkam z dziewczyną w Warszawie. Ona w zasadzie mnie utrzymuje, ma normalną prace w korpo a ja jestem w zasadzie bezrobotny. Coś tam sobie dorabiam w glovo ale to są śmieszne pieniądze, nie mam nawet roweru elektrycznego tylko zwykly. Źle sie z tym czuje, ze jestem na jej utrzymaniu mimo że ona mówi, żebym sie tym nie martwił. Studiuję psychologie i mam w planach na nią wrócić od października

soshiu

























