W końcu zaczynam dostrzegać w debacie publicznej informacje na temat szkodliwości pracy:
A significant portion of the workforce experiences workplace stress. 83% of US workers report feeling work-related stress. Additionally, 40% of workers report that their job is extremely stressful, and nearly half say they need help managing stress.
W mojej ocenie to bardzo istotna kwestia która odnosi się też do tematu #antynatalizm gdyż trzeba najpierw rozwiązać tą kwestię zanim
@galek: Na ten moment to nie ma nawet co liczyć na skrócenie czasu pracy o te 5 godzin w tygodniu. Dla natali i tak egoistyczna zachcianka posiadania dziecka jest ważniejsza niż to, że dziecko będzie musiało z---------ć w pracy.
wilk wie co ma robić, mrówka też zawsze wie co ma robić, ty za to zdajesz się nie mieć pojęcia co robisz na tym świecie.
One kręcą się na zasadzie automatyki jak NPC, tak samo zresztą jak większość przygłupich osobników z gatunku Homo sapiens. O ile wilk ma jakąś tam świadomość i inteligencję (ale nie wiedzę na temat swojego położenia w rzeczywistości) o tyle mrówka nawet nie
@galek: Problem tego świata jest taki, że ma ograniczone zasoby i jest ich mniej niż chętnych. Ktoś musi przegrać żeby ktoś wygrał, ktoś musi głodować żeby ktoś mógł jeść. Nawet jeśli wszyscy w idealnym scenariuszu byliby ludźmi sukcesu to zasad tej gry nie zmieni, dalej któs musiałby być pracownikiem żeby ktoś mógłby być prezesem. Hierarchi nie da się wyeliminować. Całe biologiczne życie jest oparte na pożeraniu innych osobników aby kontynuować
Dokładnie tak samo jak nowotwory nie są argumentem za antynatalizmem
Oczywiście, że są. Istnienie cierpienia jest argumentem za antynatalizmem. Szczęście w życiu nie jest argumentem przeciw gdyż kiedy nieistniejesz, masz w------e i nie potrzebujesz żadnego szczęścia ergo nie jest to żaden benefit który możesz "dać (sprezentować xd)" nieistniejącemu
Liczy się całościowa subiektywna ocena życia (na którą nowotwory oczywiście mają wpływ) a nie pojedyncze aspekty.
@garrincha94: Liczą si fakty na temat rzeczywistości, a ta jest de facto tylko i wyłącznie szkodliwa dla czujących organizmów żywych, co było wielokrotnie udowodnione. Subiektywne to można mieć urojenia,
Ryzyko wojny - to bardzo małe ryzyko Ryzyko raka - duże ale to nie przekreśla sensu istnienia Konieczność chodzenia do szkoły/pracy - tak trzeba i kasy musi ale i tak każdy to lubi 40 procent nastolatków jest nieszczęśliwych - to się da łatwo naprawić
@galek: natale na wszystko potrafią machnąć ręką stwierdzając, że jeszcze "nie jest tak źle" i prokreacja jest usprawiedliwiona... ahh standardy lecą w dół
@Klusiu_ tak i to nastawienie rodzi takie absurdy że jak podałem statystyki zachorowań na raka to dostałem odpowiedź że "to nie jest poważny argument".
Po prostu nataliści usprawiedliwiają wszystko i zawsze aby obronić swoją prawdę.
Hej czy macie jakieś powiedzonka ulubione waszych rodziców innych dorosłych z czasów kiedy byliście dziećmi i dopytywaliscie dlaczego musicie coś zrobić np iść do szkoły.
Moje ulubione to: "każdy musi to przeżyć" lub "nie narzekaj bo szkoła to pikuś - pójdziesz do pracy to zobaczysz" lub "ten rok będzie dla ciebie wyjątkowo ciężki i wymagający" - powtarzane co roku xD
A i jeszcze z takich moich obserwacji za dzieciaka wynikało że odkad poszedłem
@galek: nauczyciel kiedyś nam tłumaczył czemu musimy się uczyć: "bo jak będziecie mieć własne dzieci możecie je też nauczyć!" (domyśle: będziesz mógł się przed nimi popisać swoją wiedzą xd) słyszałem też teksty w stylu "co powiesz swoim dzieciom? że słabo się uczyłeś? Jaki przykład im dajesz?". No cóż, jak widać problem "co pomyślą moje dzieci" mnie nie dotyczy. ;p
"ten rok będzie dla ciebie wyjątkowo ciężki i wymagający" - powtarzane
@galek: To nie będzie bezpośrednio związane ze szkołą, ale moim faworytem zawsze był tekst
Nikt nam nie obiecywał, że będzie łatwo.
Od słuchania tego za każdym razem jak miałam jakiś problem zaczęłam myśleć "no fajnie, ale ja się na ten świat nie pchałam" i były to początki antynatalistycznych przemyśleń.
@galek: dlatego że antynatalizm jest społecznie szkodliwy - podobnie jak inne destrukcyjne ideologie, a posiadanie dzieci jest społecznie korzystne i pożyteczne. Również dla ciebie, chociaż jak mniemam nie pojmujesz dlaczego.
Widzę na tagu że jedynym sztandarowym argumentem natalistów jest "ludzie są szczęśliwi"
Natomiast jak przedstawiam statystyki które mówią że 40 procent nastolatków nie jest szczęśliwa to jest milczenie a później jest znów stała śpiewka że ludzie są szczęśliwi xD
Natalista nazwie Cię sekciarzem, człowiekiem z choroba psychiczna, będzie się czepiał pojedynczych słówek nie mających większego znaczenia w kontekście meritum sprawy.
Ale o problemie dużej zachorowalności na raka już z tobą nie podyskutuję bo to jest według niego poważny i warty argument w dyskusji xD
nie jesteś w stanie udowodnić że cierpienie jest obiektywnie złe
@notakjakbytotalnie_: Nie trzeba udowadniać, że cierpienie jest "obiektywnie złe"; wystarczy, że jest niechciane przez tych, którzy go doświadczają. Jeśli ktoś przypala cię ogniem (lub zadaje innego rodzaju cierpienie, na co w tej s--------j rzeczywistości jest milion sposobów), to nie ma znaczenia, czy cierpienie jest "obiektywnie złe" - liczy się tylko to, że chcesz, żeby natychmiast się skończyło.
To w sumie zabawne, antynatalisci mają najwyższe standardy jeśli chodzi o sprowadzanie dzieci na ten świat, jak słysze natalistów to często próbują te standardy zaniżać mówiąc, że "nie trzeba wcale dużo zarabiać żeby mieć dziecko!" czy to nie jest jakaś ironia losu ze my chcemy dla naszych dzieci hotelu 5 gwiazdowego all inclusive a natale machają ręką i mówią, że lepianka w afryce jest "wystarczająca żeby
Najbardziej w argumentacji pro natalistycznej irytuje mnie kwestia że nataliści podnoszą że " do wszystkiego da się przyzwyczaić". " Trzeba to przeżyć i już" "trzeba się z tym pogodzić"
Jeśli miałbym robić dziecko to takim celu aby żyło na swoich zasadach i robiło to co lubi. Mam robić dzieci aby szło na jakiś zgniły kompromis z życiem i do wszystkiego miało dostosowywać i przyzwyczajać. Takie myślenie cechuje niewolników..
@galek: Jak jakiś rodzic przyzna że w sumie to był błąd, nie jest zadowolony, stracił młodość itd, to zaraz go reszta rodzicieli zakrzyczy i wrzuci z powrotem do kotła ¯\(ツ)/¯
Jeśli 15 latek potrzebuje nawet 10 godzin snu (ja zawsze potrzebowałem dużo) to czemu lekcje były ustawiane na godzinę 7 w szkole także musiałem wstawać o godzinie 6.00
Czy Ci ludzie wyobrażali sobie że taki 15 - 16 latek ma się kłaść do łóżka o godzinie 19 ?
#perfumy