Wychodzę ostatnio z Żabki. Za drzwiami chcę skręcić w prawo i wrócić do domu, gdy słyszę za sobą:
– “Poratujcie złotóweczką, synu. Mam chorą córkę. Każda pomoc się przyda”.
Odwracam się i mierzę menela wzrokiem. Wygląd od razu zdradza, z kim mam do czynienia: zapach spirytusu i czerwony (jak u jakiegoś renifera) nos nie zostawiają wątpliwości, że jeśli ktoś tu potrzebuje pomocy, to na pewno nie jego córka.
–
– “Poratujcie złotóweczką, synu. Mam chorą córkę. Każda pomoc się przyda”.
Odwracam się i mierzę menela wzrokiem. Wygląd od razu zdradza, z kim mam do czynienia: zapach spirytusu i czerwony (jak u jakiegoś renifera) nos nie zostawiają wątpliwości, że jeśli ktoś tu potrzebuje pomocy, to na pewno nie jego córka.
–












































Aby ograniczyć spam, zawołam każdego, kto zaplusuje ten komentarz
Więcej info | Feedback