Aktywne Wpisy

klaudia-hadalala +25
Dzisiaj sprzątałem u mamy na strychu. W rogu, za starymi nartami, stała szafa. Ta sama, którą mój ojciec przywiózł na początku lat 90. Nie ruszałem jej od lat. Pamiętałem, że skrywała skarby.
Otworzyłem drzwi i ten zapach. Kurzu, starych gazet i... magii.
• Kasety VHS opisane flamastrem: "Matrix bootleg", "Terminator 2 Polsat", "Wakacje 98". Czasem zastanawiam się, ile razy przewijałem ten "bootleg" ołówkiem, żeby oszczędzić baterie w walkmanie.
• Worek z klockami Lego. Ale nie
Otworzyłem drzwi i ten zapach. Kurzu, starych gazet i... magii.
• Kasety VHS opisane flamastrem: "Matrix bootleg", "Terminator 2 Polsat", "Wakacje 98". Czasem zastanawiam się, ile razy przewijałem ten "bootleg" ołówkiem, żeby oszczędzić baterie w walkmanie.
• Worek z klockami Lego. Ale nie
źródło: IMG_4156
Pobierz
lokomotyva +35
Oglądam skipujac tego gremlina z zatkanym nosem jak materiał komentuje o grach roku.
Polecam ogólnie każdemu zajrzeć aby się upewnić jak bardzo ten człowiek nie ma pojęcia, nie rozumie co w grach jest dobrego i jak bardzo odklejony jest w swoich opiniach.
W wiedźminie to najlepsze co było to gwint oczywiście gdzie ja jako naczelny fan Wieśka który czytał książki kilka razy grę przeszedłem 5 razy na 100% nawet w grze nie tknąłem
Polecam ogólnie każdemu zajrzeć aby się upewnić jak bardzo ten człowiek nie ma pojęcia, nie rozumie co w grach jest dobrego i jak bardzo odklejony jest w swoich opiniach.
W wiedźminie to najlepsze co było to gwint oczywiście gdzie ja jako naczelny fan Wieśka który czytał książki kilka razy grę przeszedłem 5 razy na 100% nawet w grze nie tknąłem





#wypadki
#szpital
Mam trochę czasu, może ktoś też będzie go miał na tyle żeby przeczytać jak wygląda opieka po wypadku komunikacyjnym w Norwegii.
Zaczyna się od przejażdżki motocyklem do pracy, prawy zakręt z tych ciaśniejszych, nieduża prędkość i traktor wysunięty już w ponad połowie swojej długości wyjeżdżający z mojej prawej strony oraz zamierzający skręcić w lewo.
Panika u mnie + fiksacja wzroku powodują zablokowanie kol (brak abs, motocykl to rocznik 2007). Odruch aby odpuścić zaciśnięta klamkę hamulca, ostateczna próba ominięcia ciągnika lewą stroną i piękny szlif na jakieś 10-20m.
Otrzepalem się rozejrzałem, podniosłem moto, sprawdziłem czy odpala (odpalil bez problemu, jedyne co to zgubił trochę płynu chłodniczego z przelewu).
Podchodzi rolnik pyta czy wszystko ok, czy do kogoś zadzwonic czy dzwonimy na policję.
Mówię wypadki się zdarzają, tutaj chłop mnie nie mógł widzieć, następnym razem będę jechać wolniej. Wróciłem do domu podmienić pokiereszowane moto na samochód o
i pojechałem do roboty.
W pracy (na szczęście biurowej, bo jakiejkolwiek fizycznej bym nie ogarnal) zaczęło mnie trochę pobolewać- mocno stopa i trochę mniej brzuch pod zebrami z lewej strony.
Wytrzymałem do końca dnia, po czym po krótkim pobycie w domu jazda na pogotowie.
Tam miły doktor zmacal porządnie stopę oraz brzuch po czym wysłał do domu - jeśli bol się nasili skontaktuj się ze swoim lekarzem.
Na drugi dzień biorę home office, udaje mi się ledwo podomykac tematy w pracy do 12 kiedy ból kompletnie nie ustępuje. Ledwo wsiadam do samochodu i jade do lekarza. Tam pierwszy raz przypominam sobie ze mam hemofilie i to może mieć wpływ na to co będzie dalej. Lekarz od razu wysyla do szpitala na rentgena oraz usg.
W szpitalu na początku droga przez mękę. Na recepcji wskazują miejsce gdzie robią zdjęcia, stamtąd wysyłają mnie na coś w rodzaju SOR bo zdjecia tak od rodzinnego nie robią.
Na Sorze swoje trzeba było odczekać, bo przecież nie jestem umierający. Po krótkim wywiadzie z lekarka/praktykantka udaje się na zdjęcie oraz potencjalne usg. Bol w stopie jakby ustępował, natomiast ten w brzuchu stawał się nie do wytrzymania. Zdjęcie i znowu konsultacja z lekarzem, tym razem do praktykantki dołączyła starsza babeczka - praktykantka skleila że to może być coś poważnego bo ledwo chodzę i wykrzywiam twarz przy każdym ruchu - na rentgenie nic nie wyszło, wszystkie zebrą całe.
Krótka narada i jade na rezonans magnetyczny. Tutaj podają mi kontrast, ten sam typ który robił rentgena przeprowadza mnie przez badanie tłumacząc jak mogę zareagować na ten specyfik (uczucie metalu w ustach, uderzenie gorąca itd). Przepuszczają mnie przez tą rurę chyba 3 razy. Tutaj następuje zwrot akcji - znajdują krwotok wewnetrzny oraz pęknięcie śledziony.
Zakładają mi od razu wenflony w międzyczasie konsultując się że szpitalem specjalizującym się w chorobach krwi - zaczyna się robić późno, ja sam zaczynam się martwić bo przyjechałem w sumie tylko na badanie a tu zapowiada się że mnie położą do łóżka na sali. Kończy się jeszcze gorzej... mam założone 3 wenflony czy jak to się nazywa w tym jeden do monitorowania ciśnienia na bieżąco podczas transportu. Transportu do Oslo bo tu gdzie jestem, boją się że mogą nie ogarnąć.
Karetka transport na lotnisko tam chwilę czekamy na przygotowanie samolotu i kierunek Oslo.
Reszta jutro bo zaczyna mi padać bateria w telefonie (╯︵╰,)
źródło: 1000017587
Pobierz@ZAKAPIOREK dziękuję!!
@Eustachiusz sledziona zostawiona, dzisiaj powinno mi się udać skleić resztę historii ᕦ(òóˇ)ᕤ
Masz 100% racji - teraz widzę że ta rura/pierścień to był tomograf, średnio ogarniam
@pomaranczowyogorek: bo nie zdarzają się nam często i z pozoru nie boli to po co ( ͡° ͜ʖ ͡°)
A tak poważnie to po prostu się dobrze czułem, kiepsko zaczęło się robić pod koniec dnia w pracy. Teraz wiem, że lepiej dmuchać na zimne.
Ale z drugiej strony z pogotowia wysłali mnie do domu wiec możemy sobie teraz gdybać.
zdrowia miras