Skończyłem informatykę i popełniłem spory błąd, bo zamiast spokojnie pisać kod i kosić kasę, postanowiłem zostać analitykiem IT (niecały rok) w dużym warszawskim korpo.
Myślałem, że będę mieć dużą ekspozycję na biznes, ciekawą pracę i dobre perspektywy. Jedyna zaleta jest taka, że miałem okazję nauczyć się trochę o architekturze IT na wyższym poziomie. Ale praca mnie nudzi, jest stresująca i kasa jest gorsza niż u kolegów, którzy po prostu zostali programistami.


















Po pierwsze ma ktos poloecic dobrego doradce finansowego, ktory rzetelnie podpowie jak to ogarnac?
Czy jest jakos przepis ktory wymaga aby miedzy kontraktowcami byla umowa? Ja umowy nie posiadam, wspolpracuje z brytyjska firma, nie mam zadnej umowy, tylko ustna, wczesniej pracowalem dla nich w UK na odpowiedniku UOP,