Nigdy nie miałem normalnych znajomych, takich żeby na przykład pójść na pizze i z nimi rozmawiać na jakiś temat, albo w ogole rozmawiać na jakiś temat. Nigdy nie miałem znajomych, którzy nie piją i nie ćpają.

Każdy mój znajomy jest moim znajomym bo: pije, ćpo, ma kase, albo ma coś co mi się przyda, za to każda znajoma jest moją znajomą bo: pukałem ją, chce ją puknąć, no i pije i ćpo.
Jak mnie #!$%@?ą ludzie, którzy nie potrafią napisać od razu o co im chodzi tylko:

Jak będziesz to odpisz, mam ważna sprawę.


A już apogeum #!$%@? mam gdy ktoś do mnie dzwoni i wywiązuje się dialog w stylu:

-Siema, Anon, co robisz w piątek?


-Nie wiem co robię w piątek, pewnie nic.


-A to ekstra, to może pomógłbyś mi wtedy z...

Naprawdę, nie da się w ten sposób?

Siema, Anon, jak będziesz
jak nigdy nie oglądam shitowych tokszołów pokroju Rozmów w Toku, tak dzisiaj skakałam po kanałach i wyczaiłam w RwT właśnie znajomego z dawnych lat. nie mam z nim jakichś super wspomnień, wręcz przeciwnie raczej, więc jak go jeszcze zobaczyłam w takiej żenadzie i to na temat "mój facet przepuszcza cały hajs na ciuchy" to tak bardzo skisłam, że aż zostawiłam na #tvn żeby pooglądać i stracić do niego resztki szacunku (
Nie wiem czy jest to tutaj popularna opinia czy nie, ale doszłam do wniosku, że bezinteresowne pomaganie innym osobom na dłuższą metę jest bardzo nieopłacalne. Nie mam tu na myśli takich drobiazgów jak ustąpienie miejsca czy jakaś drobna pomoc przypadkowym osobom, a takiego stałego pomagania znajomym. Przyzwyczajają się później i oczekują już tego jak czegoś co im się należy, zupełnie nie okazują żadnej wdzięczności lecz wręcz zaczynają nadużywać tej dobrej woli. Mam
@Sudokuu: no to chyba masz gest a potem od innych dostaniesz czteropak w promocji z tesco albo 50 ml wodki poczekaj.Aha browary tak bedziesz musial wypic z tym kto ci je dal i masz sie cieszyc!!!!