Mieszkam w tej części miasta, która kiedyś była wsią (jeszcze na początku XX wieku). Mój ojciec urodził się na wsi (ale innej, w tym samym województwie), dziadkowie od strony mojej mamy też, każde w innej w obrębie województwa. Ja jestem dopiero drugim pokoleniem urodzonym w mieście licząc od mamy i pierwszym od taty. Czy wobec tego mam geny wieśniaków i dlatego mi tak ciężko w życiu? Czy dzięki mojej hipergamii i poślubienia
  • 1
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@filutek-j: geny klasy robotniczej z miasta to te same geny co wieśniaków przecież. Chłopstwo się masowo przeprowadziło do baraków pod jakimiś zakładami jak się kraj uprzemysławiał
  • Odpowiedz
@Mega_Smieszek: Są i to bardzo. Potrafi pysk położyć na klacie i wzdychać. To mądre zwierzęta, które uczą człowieka pokory. Nie ma mowy o strachu czy złości, bo wyczują. Do konia idziesz pewny siebie, ale zachowujesz spokój. Są takie osobniki co dają wsiąść tylko jednemu człowiekowi, ale się zdarza rzadko.
  • Odpowiedz
Treść przeznaczona dla osób powyżej 18 roku życia...
  • 4
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@cat_tea Poza skrajnymi deformacjami i chorobami każda niestara baba może mieć parobka za free na całe życie, który będzie jej ENTUZJASTYCZNIE usługiwał i osłaniał przed niedogodnościami życia, a jak sięgnie dośyć nisko, to nawet nie będzie musiała nic dawać w zamian.

"Damski przegryw" to świadome roztrwonienie zasobów.
  • Odpowiedz