Zawsze miałem jeden problem z religiami i z tym całym życiem po życiu. Weźmy na przykład to niebo, raj. Wchodzę do tego raju i widzę swoich dawno utraconych bliskich jest pięknie. Jednak zaczyna mi brakować żony, którą zostawiłem na Ziemi. W końcu i zjawia się żona. Co się okazuje? Że po tym jak zmarłem, znalazła sobie nowego męża i jej rajem jest być z nim, a nie ze mną, więc jaki to
  • 3
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Pojawi się jej kopia, która będzie ją imitować?


@Akuzativ94: Jak bardzo będziesz chciał da się załatwić, ew. Jej nowy przyprowadzi byłą i też będzie fajnie.
Te Wasze ziemskie ludzkie problemy ( ͡° ͜ʖ ͡°)
@n_____S:
  • Odpowiedz
@Akuzativ94: Nie istnieje żadne trwałe 'ja' bo to tylko konstrukt umysłu, więc twoje rozważania prowadzą cię do błędnych wniosków bo wierzysz w jakąś formę nieokreślonej duszy.

Wiemy że cały wszechświat jest jak gigantyczny procesor informacji - wszystko, co się wydarza, zostawia ślad w jego strukturze. W fizyce informacja jako opisu stanu układu nie ginie, tylko zmienia formę, rozprasza się, przechodzi w inne konfiguracje. Pamięć i umysł polegają na procesach fizycznych w
  • Odpowiedz
  • 131
@Nofuck

zrób sobie sam dziecko i wychowuj je sobie jak chcesz.


No właśnie - wychować. Wychować w taki sposób, aby było zdolne do logicznego i samodzielnego podejmowania decyzji w dorosłym życiu..W wielu polskich rodzinach to bardziej przypomina tresowanie (np. zmuszanie do chodzenia na mszę co niedzielę żeby babci nie było przykro).
  • Odpowiedz
Jestem nawróconym chrześcijaninem. Przez większość życia byłem sceptykiem, a jednak coś - a raczej Ktoś - mnie przyciągnął. Mam osobiste powody mojego nawrócenia, związane z bolesnym doświadczeniem, które wywróciło moje życie. Paradoksalnie, im bliżej jestem Boga, tym bardziej wku*wiają mnie katolicy. Mam wrażenie, że dla sporej części to nie droga serca, ale bardziej polityczna manifestacja, coś powierzchownego, oderwanego od Ewangelii, od miłosierdzia, od troski o zbawienie.

Kiedyś, gdy byłem jeszcze niewierzący, spotkałem katolików,
  • 7
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Katolicyzm to Chrześcijaństwo w makijażu clowna :) Wiara chrześcijańska MUSI opierać się na Biblii to dosłowny manual tej wiary.
  • Odpowiedz
Trafiłem na forum chrześcijańskie - oczekiwałem otuchy, modlitwy, braterstwa. A zamiast tego spotkałem tam arogancję, wykluczenie, ekskluzywność, brak empatii. Najśmieniszejsze, że był w tym autentyczny ksiądz, któremu autentycznie miałem ochotę spuścić wpie*dol za te bzdety, które mi wypisywał.


@Kenteris: witamy w doświadczeniach Jezusa. ( ͡° ͜ʖ ͡°) On też stykał się z takim betonem. Do tego ten beton doprowadził do Jego śmierci. Jak tępili Pana, tak tym bardziej Jego sługi.
  • Odpowiedz
byłem u tych zielonoświadkowców bardzo mili ludzie, witali się ze mną mimo iż widzieli mnie po raz pierwszy i proponowali bym sobie usiadł z przodu ale ja stałem z tyłu i obserwowałem, faktycznie coś jest z tym że czarni respią się wsród pentestakolistów xd bo nawet w moim małym mieście tam byli a dwie czarne dziewczyny chyba patrzyły się na mnie xd nie wiem nie mam z tym problemu nie jestem rasistom,
morgiel - byłem u tych zielonoświadkowców bardzo mili ludzie, witali się ze mną mimo ...

źródło: 165954_posluga_jw03_34.jpg

Pobierz
  • 3
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach