#anonimowemirkowyznania
Ale wspominam czasy tindera i badoo sprzed 4-5 lat. Bałem się dać swoje foto więc miałem jakieś foto z neta zwykłego gościa ale twarz całkowicie zasłonięta telefonem, więc nie szło zobaczyć jak wyglądam. Na pytania o fotkę zawsze wymyślałem jakieś wymówki ale koniec końców spotykaliśmy się na żywo. Ale do rzeczy. Jedna panna, trochę grubsza niż mi się wydawało ale kilka piw, dyskretne miejsce w barze i weszły jakieś pierwsze czułości. Potem sporo pisaliśmy, taki s-x texting i wysyłała mi swoje nudesy. Potem kontakt słabł bo mieszkała daleko i wolałem żeby ona przyjeżdżała do mnie. Za pół roku sprawdziłem w socjalach i wyszła za mąż. Innym razem podobnie. Też z aplikacji ale poszliśmy imprezować, trochę alkoholu i znów w śline. Potem spotykaliśmy się jeszcze kilka razy ale głównie pisaliśmy. Po jakimś czasie wygadała się, że weszła w fwb. Niedawno wyskoczyła mi na socjalach i robiła jakąś sesje z narzeczonym. Innym razem pisałem z taką laską ale nigdy się nie spotkaliśmy. Po dłuższym czasie znalazła męża i ma dziecko. Widzę, że wrzuca jakieś foto szczęśliwej rodzinki ale widziałem już ją 2 razy na tinderze. Na wszystkich moich znajomych widziałem z 2-3 osoby na tinderze, które wiem że mają męża. W sumie dziwne uczucie gdy wiem jakie były wcześniej a teraz szczęśliwa rodzinka z ułożonym typem. Nie wiem czy mogę nazwać się normikiem skoro od tych 4 lata mi kompletnie nie idzie. Normalnie daje swoje zdjęcia gdzie i tak wyglądam 5x lepiej niż kiedyś. Kiedyś było znacznie łatwiej i te dziewczyny które wtedy bym powiedział były przeciętme teraz uważane by były za ładne na tinderze. Mocno spadła jakość kobiet na portalach. Te, które kiedyś były przeciętne dziś robiłyby furorę ale są zamężne. Dzisiejsze przeciętne mocno nadrabiają filtrami, pokazywaniem ciała co dodaje pkt według mężczyzn i desperacja mężczyzn co też dodaje im pkt.

#badoo #pdorywajzwykopem #zwiazki #blackpill #tinder #relacje

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
  • 1
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

#anonimowemirkowyznania
Pokojowa koegzystencja z człowiekiem, który zna się na wszystkim najlepiej i ma we wszystkim racje.

Jak dać sobie radę z człowiekiem który wszystko wie najlepiej i nosi większość cech przysłowiowego nosacza w sercu? Nie ma rzeczy na której by się nie znał, nie ma rzeczy której nie zrobi lepiej, mądrzejszy od telewizji. Mowa o teściu 60 lvl, pracowniku fabryki. Uparty jak osioł, myśle ze mógłby wygrać zawody wojewódzkie w wiedzy ogólnej, swojej upartości i przekonaniu o posiadaniu racji. Tak poza tym spoko gość.
Jak rozmawiać z takim człowiekiem aby nie oszaleć? Wiele lat ignorowałem, czasami próbowałem nieemocjonalnie bez złośliwości wskazywać błędy w merytoryce przekonań. Nie da się. A ja już nie potrafię trzymać powoli nerwów na wodzy.
Gość jest naprawdę przekonany, że mógłby zostać prezydentem i odrodzić Polska potęgę (pdk), selekcjonerem kadry każdego sportu, lekarzem, prawnikiem, mężem stanu, marszałkiem wojska, wizjonerem geopolitycznym i w sumie dopiszmy dowolne.
  • 5
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@AnonimoweMirkoWyznania: normalnie bym napisał, że typ może mieć kompleksy i jesteś jego obiektem, który wzbudza zazdrość i stąd są jego toksyczne zachowania.

Z drugiej strony, to przecież typowy Kowalski. Takich ludzi jak on jest wielu. Przecież nawet na takim Wykopie masz ekspertów od wszystkiego, którzy skoczą ci do gardła i nie przyznają racji.

Odnoszę wrażenie, że idealizujesz siebie. Chyba nawet sam masz nieco takich cech jak on. Pokora połączona z otwartością na różne źródła i twardym stąpaniem po ziemi ( ͡°
  • Odpowiedz
OP: Czy idealizuje? Może to tak wygląda, ale wydaje mi się że nie.

Dlaczego? Czuję, że znam się dobrze na obszarze ogólnym który studiowałem a potem poszerzałem na kursach (łącznie z 700 h by się nazbierało wysokiej jakości DROGICH szkoleń w tym obszarze), gdzie temat był oglądany od każdej możliwej strony. W części tego obszaru jestem wyspecjalizowany zawodowo. No i skoro skuteczność jest mierzalna (chociażby wynikiem finansowym osiąganym w tym obszarze), tzn moje rozwiązanie działa, a gościa obok nie działa - a ja wiem dlaczego nie działa, to można wysnuć nieśmiały wniosek że mam więcej racji niż on, co nie znaczy że wiem wszystko.
Mam też kilka hobby których nie zmieniam od 15 lat, których zrozumienie też można zmierzyć w tym przypadku. Jedno jest niemierzalne.

I mowa o rozmowach nt. tych
  • Odpowiedz
... i co? I nic.
FWB przysłała sms, chce się spotkać. Od listopada nie było okazji... c'mon, wiem że Cię swędzi, mnie bardziej. Zamiast robić kolejnego sznyta bo "faceci to świnie" - przyjedź; śniadanie, obiad, kolacja, miodowy miesiąc - wali mnie, bądź, wyślę kierowcę. Brak odpowiedzi, czyli "s--------j". Cóż.

Testowo wrzuciłem msg do wersji "light" FWB ale zero odpowiedzi... Piątunio. Okres próbny ma to do siebie, że bywa różnie.. a ja, że mam pamięć słonia.

Nowa znajoma, odezwała się sama z siebie i przegadaliśmy dwie godziny, aż do jej "To jutro pogadamy ok?". Si, wakat wolny, grasz o staż.
  • 4
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Rozmawiam z laską, lvl30+, rozwiedziona, dziecko 3 lata. Niby wszystko ok, ale zaraz coś pieprznie. Już to czuję. Wjeżdża mesydż przed długim weekendem:

Nie ma nas teraz w mieście, tzn dziecka bo wyjechało z tatą. Jadę po nie jutro do Berlina I wracamy w poniedziałek. Możemy się kiedyś umówić na spacer z dzieciakami czy coś w tym stylu.


Cudnie, dziecko ma opiekę obojga rodziców. Mamcia także chce być zaopiekowana przez dwóch panów?
  • 14
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@kosmita: Generalnie chyba dobrze, że facet też zajmuje się jej dzieckiem bo to pewnie oznacza w miarę dobre kontakty między nimi. Chciałbyś słuchać jak to inny chłop jest zły, że walczy o spotykanie się z dzieckiem?
  • Odpowiedz
#anonimowemirkowyznania
Jak czytam tu o wymaganiach kobiet to mam mózg rozwalony. Wolałbym być do końca życia sam niż pajacować i próbować spełniać nierealne wymagania. Wolę być sam niż żeby jakaś nie widziała we mnie ideału takim jaki jestem i nie patrzyła we mnie jak w obrazek (ja wiem, że to przekolorowane i tylko z mojego punktu widzenia ale to na potrzeby wpisu żeby zrozumieć sens). Szukanie chada to tak jakby włączyć sobie jakąś nową popularną i fajną gierkę na 100% save - pochodzisz po mapie, nacieszysz się na chwilę a później ci się znudzi. Analogicznie przechodzenie gry od początku po raz pierwszy sprawia największą frajdę. Poznawanie zasad gry, pokonywanie trudności, skillowanie, z czasem idzie ci coraz lepiej bo więcej rozumiesz. Po latach dobrze wspominasz tę grę, wracasz myślami, czujesz sentyment jak do dobrego klasyku, w który grałeś w dzieciństwie. Może to nie była piękna gierka 4k ale w twoich oczach właśnie taka wtedy była. Jaki jest sens szukanie przystojnego/bogatego/whatever gościa? Przecież zawsze znajdzie się ktoś lepszy i co wtedy zmieniać partnerów w nieskończoność? Przecież nie jesteśmy prymitywnymi zwierzętami, które z klapkami na oczach podejdą do nieznajomego bo rzuca nam jedzenie. Nie mówię żeby nie mieć żadnych wymagań, tylko że bezsensowne i prymitywne jest szukanie ideałów za wszelką cenę.

#przegryw #blackpill #zwiazki #relacje #tinder #milosc

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
  • 13
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

#anonimowemirkowyznania
Po czym poznać, że członkowie najbliższej rodziny naprawdę mnie kochają, a nie są po prostu nadopiekuńczy albo nadmiernie strachliwi?

Być może nadmiernie boją się o mnie, a jednocześnie rzadko okazują czułość czy wspierają dobrym słowem. Mam prawie 30 lat, więc patrzy się na mnie inaczej niż na dziecko czy nastolatka, ale czasem nachodzą mnie obawy, że najbliższej rodzinie mogło/może średnio na mnie zależeć, a główne skrzypce odgrywa przyzwyczajenie i wspomniana strachliwość. Mam też poczucie, że w ostatnich latach jestem traktowany inaczej (gorzej), a próby delikatnego zakomunikowania tego są zbywane. Im dalej byłem i na im dłużej wyjeżdżałem, tym więcej miłych słów słyszałem od bliskich...

Z perspektywy #blackpill tak sobie myślę, że wraz z końcem dzieciństwa straciłem pierwsze i jedyne źródło autentycznej, możliwie bezwarunkowej miłości, jakiej doświadczę w życiu (miłości matki do swojego małego dziecka), a kiedy tylko okazuję słabość (bo komu mam ufać i do kogo zwracać się o pomoc?), to jestem gorzej postrzegany i traktowany nawet przez najbliższych...
AnonimoweMirkoWyznania - #anonimowemirkowyznania 
Po czym poznać, że członkowie najbl...

źródło: comment_1641761638opZV14LMxRgNFlNOqaxQAC.jpg

Pobierz
  • 4
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Czy zgadzasz się ze stwierdzeniem, że jeśli ktoś, np. rodzic krytykuje dość mocno drugą osobę, czyli w tym przypadku swoje dziecko, za błąd, za to że czegoś nie zrobiło, zapomniało albo że źle się zachowało, to w sytuacji, gdzie dziecko robi coś dobrego powinno zostać 3 razy bardziej pochwalone w skali tego jak jest krytykowane za błąd?
#pytanie #ankieta #ludzie #relacje

Jak uważacie?

  • Tak nagroda powinna być silniejsza od kary 69.2% (9)
  • Nie, nikt nie ma obowiązku aż tak nas chwalić 30.8% (4)

Oddanych głosów: 13

  • 4
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

#anonimowemirkowyznania
tldr: chcę jeszcze raz zawalczyć o dziewczynę, które odrzuciła mnie 3 lata temu, bo mimo wielu innych kobiet w międzyczasie, wciąż czuję, że była kimś wyjątkowym

Kilka lat temu byłem przez ok. pół roku w bliskiej relacji z pewną dziewczyną. Początkowo oboje traktowaliśmy ją jak przyjaźń, a dopiero z czasem u mnie pojawiła się potrzeba czegoś więcej. Żadne FWB, ale bliska przyjaźń z codziennymi długimi rozmowami przez telefon (mieszkaliśmy w oddalonych miastach), spotkaniami całoweekendowymi gdy tylko pozwalał na to czas. W trakcie naszej znajomości ona była u kresu wieloletniego związku z innym gościem. Mieli coś na kształt separacji, formalnie nie zerwali, mieli szukać prób naprawienia sytuacji. Związek był owiany tajemniczością, nie chciała za wiele o tym mówić. Dopóki w nim była, nie liczyłem na nic ponad przyjaźń. W pewnym momencie jednak doszło do rozstania i przestałem blokować tłumione wcześniej myśli, że między mną a nią może być coś więcej. Po kilku tygodniach od jej rozstania, kiedy nasza relacja uległa jeszcze większemu zbliżeniu, powiedziałem jej, że chciałbym, żebyśmy zostali parą, ponieważ mimo że do tej pory zachowywaliśmy się jak przyjaciele, to coraz mocniej się do niej przywiązałem i koniec końców zrozumiałem, że jest kimś, z kim chciałbym się związać. Dostałem kosza. Powiedziała, że jest za szybko po jej poprzednim związku, że potrzebuje czasu, że może za kilka miesięcy. Potem jeszcze powtórzyła w smsach, że w przyszłości jest szansa. Chwilę jeszcze kontynuowaliśmy przyjaźń, ale potem poniosły mnie emocje, nakrzyczałem na nią, oskarżając, że bawiła się moimi uczuciami, że posłużyłem jej jedynie do podbudowania poczucia własnej wartości, nadszarpniętego przez rozstanie w dotychczasowym związku itd., powiedziałem że zrywam relację. Popłakała się, ja zresztą - gdy skończyłem krzyki i rozmowę - również. Po 2-3 tygodniach dowiedziałem się, że weszła w związek z jakimś trzecim typem… Przez kilka lat nie mieliśmy większego kontaktu, dopiero kilkanaście miesięcy po tych wydarzeniach polajkowała mi jakieś nowe zdjęcia na fb, potem z raz czy dwa zrobiłem to samo, kilka razy wymieniliśmy jakieś reakcje na story na fb, z dwa razy coś do mnie napisała, ja krótko odpowiedziałem, unikając wchodzenia w dłuższe rozmowy.

Przez te kilka lat układałem sobie życie bez niej. Byłem w innych związkach, w tym jednym prawie 2-letnim. Właściwie wydawało się, że jej temat całkowicie zamknąłem. Od czasu do czasu pojawiała się nostalgia, ale tłumiłem to w sobie, uważając, że będąc z innymi kobietami jestem w obowiązku ucinać jakiekolwiek wspomnienia o niej. Jednocześnie, w tych wszystkich związkach nigdy nie umiałem się zaangażować emocjonalnie na 100%. Wydawało mi się, że to po prostu kwestia dojrzałości, starzenia się, tego, że to już nie są młodzieńcze miłości itd. Albo że jedno niepowodzenie zmieniło mnie i nauczyło pewnego dystansu, asertywności wobec kobiet.
  • 47
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Po 2-3 tygodniach dowiedziałem się, że weszła w związek z jakimś trzecim typem…


@AnonimoweMirkoWyznania: i tutaj można skończyć rozważania
Olej ją. Byłeś dla niej tylko tzw. tamponem emocjonalnym, nigdy nie brała cię pod uwagę jako ewentualny partner.
Poza tym, niejako zdradzała swojego partnera z tobą (są różne rodzaje zdrady).

Przez te lata padles ofiarą swojego umysłu, który wykreował sobie fałszywy obraz tej różowej, jako ktoś wyjątkowy. Jest to dość częste,
  • Odpowiedz
Hej,

zakończyłem związek. Strasznie się czuje samotnie :( Mam dziwny problem z sobą, w sumie to całą listę ale chcę zapytać o jeden. Czuję samotność ale wcale nie chce się spotykać z innymi ludźmi i tworzyć sobie towarzystwa (miałem już tak pzred związkiem). Inni ludzie mnie nudzą
- czasami ich tylko potrzebuję. Jeszcze gorzej: potrafię oczekiwać wyłączności od znajomych, być o nich zazdrosnych, próbować ich izolować czy osaczać. Okazało się, że czasami boję się samotności tak bardzo, że nie wyznaczam granic i zanika mi asertywność - krzywdzę siebie i innych.

Co zrobić aby budować różne rodzaje relacji jakie wypełnią tę pustkę?
  • 2
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

#anonimowemirkowyznania
Nie ma to jak polecanie tindera żeby poznawać laski.. Założyłem i ja bo zawsze miałem dobry netgame i warto szukać też z poza swojego otoczenia. Na studiach mam nawet nawet powodzenie, z kilkoma kręcę, z kilkoma wychodzimy normalnie jak przyjaciele. Dodałem foty z FB, które miały najwięcej lajków. Par zdobyłem o dziwo mało - kilkadziesiąt. I zaczęło się... żadna nie napisała, sporo usunęło parę lub nie odpowiada gdy ja napisałem. Z tymi co udało się wymienić kilka zdań to masakra. Mam wrażenie, że piszę z jedną wielką, sfrustrowaną b---ą tykającą, która tylko czeka żeby wylać na mnie swój jad. Rozmowa z jej strony o zabarwieniu pasywno-agresywnym i tak jakby wiecznie miała problem/pretensje. Mogę napisać coś zwykłego - źle bo oklepane, mogę coś oryginalnego - wyjdę na desperata w jej oczach. Jakiekolwiek próby grzecznego zwrócenia uwagi żeby ona też coś dała od siebie albo może ona coś zaproponowała skoro nie tak, kończą się usunięciem pary albo takim naruszeniem jej ego że wylewania jest agresja na mnie. Chyba 99% przypadków par, z którymi udało się coś pisać miało ten sam schemat. Myślałem na początku, że może ja coś źle robię. Byłem po prostu sobą jak na co dzień. Potem próbowałem zmienić taktykę i styl pisania na badboya, bardziej bezczelnie, grzecznie, jako ułożony, z ambicjami - wszystko nic. Obojętnie czy celuje w 18-20 czy 23-25 a mieszkam w dużym mieście. Nawet jakby teraz jakimś cudem padła propozycja spotkania to chyba bym nie poszedł bo nie miałbym siły psychicznie. Rozmowa z pannami to uczucie jakie mieli ludzie z HP po spotkaniu z dementorem. Po 2 miesiącach używania tindera mam zryty humor i muszę iść się zresetować na miasto.

Chciałem znaleźć najbardziej trafny mem opisujący sytuację ale zamiast wieku dałbym raczej "poznawanie na żywo vs poznawanie na tinder"

#tinder #podrywajzwykopem #zwiazki #relacje #znajomi #randki #randka #blackpill #tfwnogf 4 #przegryw #przemyslenia #zalesie #stulejacontent
AnonimoweMirkoWyznania - #anonimowemirkowyznania 
Nie ma to jak polecanie tindera żeb...

źródło: comment_1641288846bJSxhdhfWWLqTS0senlZCu.jpg

Pobierz
  • 19
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

#anonimowemirkowyznania
Mam takie pytanie jeśli chodzi o #zwiazki #relacje #milosc
Kiedy jestem sam, czuję się jak #przegryw, nie chce mi się żyć, depresja, mrok itp.
Gdy poznaję jakąś dziewczynę i wszystko się układa, zastanawiam się jak w ogóle mogłem być w takim głupim stanie, czemu tak mi bardzo zależało, samemu też jest ok, bycie z kimś to nic nadzwyczajnego, fajnie jest być zakochanym i nie wyobrażam sobie życia bez niej ale bycie samemu to nie powó do rozpaczania.
Potem, gdy po jakimś czasie ona ze mną zrywa, wszystko wraca do wcześniejszego stanu. Znowu dół i dno.
Czemu tak się dzieje? Czy tak jest u
  • 5
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Marzę o tym, aby dotrzeć do takiego poziomu, w którym samotność faktycznie w 100% nie była dla mnie powodem smutku i aby świadomość przebywania samemu ze sobą w sylwestra czy jakiekolwiek inne dni nie była dla mnie przykrą koniecznością. Niestety z natury nie jestem introwertykiem, więc muszę to w sobie dopiero wykształcić...
A czy wy już jesteście na stu procentowym poziomie w-------a i tego, że wystarczy wam wasze towarzystwo?
#pytanie

Jesteś już na tym poziomie?

  • Tak, jest mi z tym dobrze 35.0% (7)
  • Nie, dążę do niego 55.0% (11)
  • Nie muszę, moje życie towarzyskie jest dobre 10.0% (2)

Oddanych głosów: 20

  • 9
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

#anonimowemirkowyznania
Mirki i Mirabelki przychodzę do Was z problemem dotyczącym relacji damsko-męskich. Otóż od około 6 miesięcy spotykam się z panną lvl22, ja lvl26. Bardzo szybko bo po 4 spotkaniu doszło do czegoś więcej. Nie angażowałem się emocjonalnie w tą znajomość - spotykaliśmy się gdzieś 2 razy w tygodniu oprócz tego coś do siebie pisaliśmy na messengerze ale po jakiś 2 miesiącach zaczęło mi zależeć. Wtedy też się mnie zaczęła dopytywać czy ja tą znajomość traktuję tylko czysto seksualnie i ja z pełnym przekonaniem powiedziałem, że nie i jej "niby" ulżyło. Aczkolwiek od tego czasu zacząłem coraz bardziej analizować jej zachowanie czy aby na pewno jej też zależy. No i oto kilka moich obserwacji:
- dziewczyna często coś mówi o byłych (jak powiedziałem, że muszę kupić płaszcz i że może następnym razem jak będziemy w galerii to mi doradzi coś to ona że każdy z którym się spotykała chciał żeby coś mu pomóc wybrać albo jak przejeżdzaliśmy koło miejsowości x to ona mówi no że się spotykała z tutaj ze swoją miłością i go zaczyna chwalić przy mnie no ale że nie wyszło) tolerowałem to na początku ale potem już tego nie potrafiłem znieść i jej powiedziałem, że nie mam zamiaru tego słuchać - przestała o nich gadać ale co jakiś czas coś się trafi.
- zdałem sobie sprawę z tego, że ona prawie w ogóle mnie za nic nie chwali a jak otrzymuję jakiś komplement to zazwyczaj tego typu no że siostra mówiła coś tam o mnie albo koleżanka ale ona sama może kilka razy za coś mnie pochwaliła, jeżeli chodzi o mnie to od czasu do czasu sypne jakimś komplementem myślałem też, że to ją jakoś ośmieli ale jest bardzo ostrożna w komplementach, nie wiem chyba to normalne sobie mówić od czasu do czasu miłe rzeczy ale chyba nie ma co się o nie upominać?
- nigdy nie miałem tak, że kobieta się nie dopytywała czy coś do niej czuję, nigdy tak naprawdę nie wyznaliśmy sobie uczuć
- musiałem włożyć sporo starań żeby ona pierwsza się odzywała (tzn. musiałem zrobić niejedną iterację olewania żeby zaczęła sama pierwsza pisać) - bo według niej to faceci powinni pierwsi się odzywac, proponować spotkania a ja po prostu nie chce być natrętem.
  • 10
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@AnonimoweMirkoWyznania:

1. Mówienie o byłych jest raniące i toksyczne. Nie wolno tak robić ani tego tolerować. Jeśli nie zatrybi po grzecznym komunikacie to trzeba wywalić z grubej rury, że ma sobie do nich spadać skoro tak tęskni.

2. Kobiety rzadko chwalą. Nie oczekuj tego. Rób rzeczy dla siebie, sam bądź z siebie dumny. Mój teść nie jest narcyzem czy egoistą ale wielokrotnie jak coś zrobi, jak mu coś się uda to siada na fotelu i mówi "Ale Ty jesteś mądry Panie X" i sam się chwali. Kiedyś mówi do mnie "Chodź do garażu, pokaże Ci jaki jestem sprytny" i mi pokazuje jakieś swoje pomysły. Wiesz co? Przetestowałem to na sobie. Jak z taką zajebistą pewnością siebie gdy coś zrobisz, naprawisz, zarobisz, zdobędziesz, osiągniesz powiesz sobie "ALE TY JESTEŚ ZAJEBISTY" i potem zawołasz kobietę i powiesz "Chodź zobacz jak zajebiście mi poszło" to ona prawdopodobnie sama pochwali albo po prostu przyjmie komunikat i go zapamięta, co zbuduje w jej oczach Twój obraz jako zajebistego gościa, który sobie świetnie radzi. Nie oczekuj aprecjacji od Kobiety - prezentuj jej ją. I to działa CAŁE ŻYCIE. Teściu jest 40 lat w małżeństwie i wiesz co? Na 40 rocznicę dla swoje żony nie zrobił NIC nawet pół badyla z kwiaciarni nie przyniósł (jak i przez pozostałe 39 lat) ale ona przy nim trwa, urodziła mu trójkę dzieci i jest z nim szczęśliwa i go szanuje. Z wzajemnością, gdyż on odpłaca się tym samym - szacunkiem, wiernością itp. Znam ich 12 lat i tak jak nie ma w moim teściu ZA GROSZ starania się o drugą połowę tak jest wciąż pozytywna ta relacja. Ja lubię różowej kupić kwiata czy uczcić rocznicę, też dla samego siebie ale jestem innym typem. Mój teściu na swoje własne urodziny gada "a dajcie spokój, urodziny każda świnia ma" - no nietypowy gość w sumie a z drugiej strony jest jak lew- ma swoje terytorium, broni go, ma swoją samicę i on ją MA i c--j. MA i nie musi jej wylizywać uszu by ona przy nim trwała. Jest tym p---------m lwem. I tak trzeba żyć. Być jak lew. Dumny i
  • Odpowiedz
@AnonimoweMirkoWyznania:

- dziewczyna często coś mówi o byłych (jak powiedziałem, że muszę kupić płaszcz i że może następnym razem jak będziemy w galerii to mi doradzi coś to ona że każdy z którym się spotykała chciał żeby coś mu pomóc wybrać albo jak przejeżdzaliśmy koło miejsowości x to ona mówi no że się spotykała z tutaj ze swoją miłością i go zaczyna chwalić przy mnie no ale że nie wyszło) tolerowałem to na początku ale potem już tego nie potrafiłem znieść i jej powiedziałem, że nie mam zamiaru tego słuchać - przestała o nich gadać ale co jakiś czas coś się trafi.


Spory red flag. Bardzo spory. Wiesz dlaczego? Oznacza to że jeden lub więcej z byłych jej wcale nie przeszedł.Utrzymuje jakiś kontakt z nimi? Wiesz kto kończył relacje? Dlaczego?
Jedno jest pewne - w momencie gdyby któryś z nich chciał się odezwać i odnowić znajomość to ona Cię zostawi. Niektóre kobiety zostają tzw. "alpha widow" - facet je zostawi, ten wymarzony ideał, najlepszy. I w jej umyśle
  • Odpowiedz
#anonimowemirkowyznania
Mam dość życia. Nienawidzę swojego życia osobistego.
Poza karierą nie mam nic. Jedyne kobiety którym na mnie zależało to brzydkie, paskudne desperatki.
Na portalach randkowych nie mam żadnych par. W życiu w związku byłem z kobietą, która chciała zrobić na złość swojemu eks, z dziewczyną, która chciała pokazać, koleżankom że nie jest sama, z inną, która szukała męża i dziewczyną, którą każdy olewał i nigdy nawet nie trzymałą za rękę albo tylko wyruchał. Kwintesencja tego była 30 letnia samotna matka która pisała do mnie bo nikomu na niej nie zależało i się uczepiła. Żadnej z nich na mnie nie zależało tylko chciały znaleźć kogoś kto będzie dla nich taką bezpieczną opcją na jakiś czas. Potem zostawiały, albo zdradzały w trakcie.

Natomiast ja nigdy kiedy zabiegałem o kobietę nie otrzymywałem aprobaty. Mam ponad 30 lat i zawsze były to kobiety z które nie były w moim typie i dosłownie byłem zmuszony się do nich przekonywać, żeby nie wyjść na odludka i mieć kogokolwiek.
  • 34
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Jak się wyczytasz czego OP chce, to dziewczyny, która mu się podoba i równocześnie faktycznie odwzajemnia to pożądanie... Prawdziwą wzajemność na tej płaszczyźnie.


@GhostTrick: ale z tego opisu opa wynika, że op to tępy buc, w 100% koncentrujący się na wyglądzie xD ale majacy pretensje do kobiet, ze tak samo koncentruja sie na wygladzie. Nie wiem skad u takich psycholi przekonanie, ze laska ma nie byc zainteresowana wygladem xD skad
  • Odpowiedz