Moi znajomi dzielą się dosłownie na dwie grupy: na tych, których od kiedy znam są sami z ewentualną przerwą na krótki, niezobowiązujący związek albo na tych, którzy praktycznie nigdy nie są sami i z jednego długiego związku wchodzą w drugi bez nawet takiej refleksyjnej przerwy i na przeżycie zakończenia jednej relacji.
Nieironicznie pytam się czym to jest spowodowane, co na to wpływa? Ja sobie nie wyobrażam, żeby po jednej długiej i ważnej
dobrego dzionku życzę stałym bywalcom tagów.

Jeśli masz 15 lat, ucz się języków, inwestuj swój czas w rozwój, poznawaj psychologię, masz niesamowitą możliwość dowiedzenia się z YT masy ciekawych rzeczy z zakresu psychologii. Masz możliwość ustawiania sobie 2x szybszego czasu słuchania audycji i nagrań. czegoś takiego 20 lat temu nie było, że wiedza była na wyciągnięcie ręki. Czytanie książek jest o wiele bardziej męczące i czasochłonne niż słuchanie.

Całe życie przed tobą, dobrze wykorzystaj ten czas, planuj sobie czas i go nie marnuj. Jeśli siedzisz bezcelowo w internecie, olej go, jeśli czytasz bezsensowne news olej to, rozwijaj się.

Czytam
Spotkałem ostatnio swoją dawną "miłość", w której się podkochiwałem parę lat temu. Byłem wtedy pełen pasji, głodny kariery, z ogromnymi pragnieniami. Nie byliśmy razem. Po prostu szalenie mi się podobała, byliśmy przez pewien czas dość blisko jak na znajomych, ale gdy się otworzyłem z moją intencją tej relacji, to nie była mną zainteresowana. Zabolało. Przeżyłem. Byliśmy wtedy w dość podobnej sytuacji - akurat kończyłem wówczas kilkuletni, dość burzliwy związek, w którym nie widziałem przyszłości, ona w swoim związku również. Moja ówczesna eks, którą zostawiałem mieszka teraz w UK, jest poważną szychą w wysokim zarządzie global korpo, ma dom w UK, obywatelstwo brytyjskie, kasę, kota i jakiegoś faceta. I to nie jest wyznacznik. Jest naprawdę mądra i po latach widzę, że ogromnie wiele wniosła do mojego życia. Życzę Jej z serca dobrze - naprawdę. Wracając do tej dawnej "miłości", złożyło się akurat tak, że ostatnio mieliśmy okazję po prostu na spokojnie spędzić chwilę i porozmawiać. Taka gadka szmatka, bo o czym tu gadać po latach braku kontaktu. Ma teraz męża i trójkę dzieci. U mnie też się sporo w życiu pozmieniało, ale wciąż nie mam żony ani dzieci. Jak opowiada, opiekuje się dziećmi, kupili mieszkanie na kredyt na Tarchominie w wielkiej płycie. Cieszy się z dzieci, choć "wymagają ogromnych wyrzeczeń". Narzeka na okolicę w kupionym mieszkaniu, bo sąsiedztwo nie jest idealne. Nie pracuje, ale wciąż ma socjal, więc to plus, choć mówi, że pieniądze z nieba nie spadają (sorry, ale te 800x3 + wypłata z macierzyńskiego z pracy + pensja męża nie wymaga obecnie jej wysiłku). Tylko nie dogaduje się do końca z mężem. Jakoś nie czułem w jej głosie szczęścia i radości. Takie miałem wnioski po tej rozmowie po latach. Zreflektowałem się jakim jestem chu*em, gdy przez chwilę poczułem satysfakcję, jak pomyślałem jak ona ma przeje*ane, a ja w sumie jestem wolny i teraz mogę dalej żyć. Naprawdę życzę Jej dobrze.

Przypomniało mi się jak też zupełnie niedawno rozmawiałem z pewną bliską mi osobą z rodziny, która wiele lat mieszka poza Polską - w turystycznym i dość ciekawym miejscu na zachodzie. Jeszcze zanim wyjechała, pracowała dawniej w PRLu w powszechnie znanym państwowym zakładzie. Ostatnio była w Polsce i tak jedziemy po Warszawie i mi mówi, jak to miała stanowisko w tym państwowym znanym zakładzie pracy i odłożoną książeczkę mieszkaniową za 2-3 pensje, z szansą na M2 na warszawskim Bródnie. Spytałem się - i co, żałujesz, że wyjechałaś? Spojrzała na mnie z tak wymownym spojrzeniem, że nawet nic nie trzeba było mówić, by znać odpowiedź i wiedzieć jak wygląda życie.

I wiecie co? W jednej chwili poczułem ogromną wdzięczność i zarazem przerażenie, gdy byłbym (jak mi się wydawało) najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi, gdyby ona wtedy mną była zainteresowana, a zarazem największym przegrywem, będąc obecnie na miejscu jej męża. Jakie to przykre. Naprawdę, życzę Jej tak samo dobrze, tylko zobaczyłem jak perspektywa raptem kilku lat potrafi wszystko zmienić - a goniąc ślepo za marzeniami można stracić wszystko, co cenne. Nie ciągnie mnie teraz do związków. Obecnie dojrzewam, cenię sobie niezależność, dojrzałość, świadomość i docenianie nawet drobnych chwil - ot, jak choćby dzisiejszy wieczór.

Nie
Tino - Spotkałem ostatnio swoją dawną "miłość", w której się podkochiwałem parę lat t...

źródło: dc3ec8207042dfc3a6d64ed202464085

Pobierz
Po przeżyciu ponad trzydziestu lat stwierdzam, że jedną z największych trudności, z którą zmierzamy się w życiu, jest brak zrozumienia ze strony innych ludzi. Gdy zwierzasz się komuś ze swoich problemów, a ten ktoś nie rozumie, bo jego doświadczenia, przeszłość, otoczenie i uwarunkowania są diametralnie różne od twojego, co wyklucza możliwość porozumienia się, wyczucia się w potrzeby drugiej osoby. Gdy słyszysz odpowiedź takiego człowieka i już po pierwszym zdaniu wiesz, że on
@AlexBrown: Już tam kij w brak zrozumienia ze strony obcych ludzi, ale brak zrozumienia w rodzinie zabija.
Masz własny styl, odmienne zainteresowania, poglądy itp.? To toksyczna rodzina zrobi wiele, żeby zgnoić człowieka i dać mu do zrozumienia, że jest dziwakiem.

Tylko dziwakiem nie jest, ale jak się słyszy takie rzeczy przez kilkanaście lat to ciężko uwierzyć, że tak nie jest.
  • Odpowiedz
Nie mam tu rozkuwacza do łańcucha :( więc pojawiła się myśl, że może lepiej byłoby gdyby jednak były te niedziele pracujące. Z drugiej jednak strony, dlaczego ktoś ma pracować w niedziele, bo nie przemyślałem czyszczenia wcześniej? Co jest ważniejsze? Mój rower czy czyjaś rodzina? „Przeboleje”. A jeśli nie będą miał też spinki to kilka dni obejdę się roweru. To nie będzie koniec świata, poza tym w niedziele czynne były jedynie markety, a
@Poludnik20: panie ze sklepu muszą niedzielę spędzać z rodziną. Panie kelnerki muszą spędzać niedzielę w pracy. Różnica jest taka że jedne sprzedają wszystko a drugie tylko żarcie xd
  • Odpowiedz
  • 0
@Poludnik20: to nie jest też dyskusja na Wykop, bo nic poza szyderstwami tu się nie usłyszy,ale podległość jednego gatunku drugiemu to też powiedzmy sobie wprost: jest sprawą umowną. Przy tym, że ta umowa została podyktowana przez sprytniejszego.
  • Odpowiedz
Refleksja na niedzielę;

Pamiętacie jak jaraliśmy się Niedzielanem w NEC Nijmegen?
Obecnie Szymanski jest podstawowym piłkarzem mistrza Holandii - Feyenord.

Żewłakow w Anderlecht Bruksela? Teraz Kiwior w Arsenalu który jest wicemistrzem Anglii.
@MatthewDuchovny: Niedzielan w Nijmegen i to oglądanie meczów typu NEC-Vittesse na Polsacie Sport za dzieciaka xD Człowiek oglądał Żurawskiego i Boruca w Celtiku, skróty, Eurogole na Eurosporcie i się jarał. Teraz jest wszystkiego przesyt, zmienił się mental (bardzo dobrze) i ludzie tego nie doceniają.
  • Odpowiedz
O to ciekawy znalazłem kwitek, jak sobie pomyślę, że Ci ludzie tam w sądach poświęcają kilkanaście lat na edukację, studia, naukę, pełnią odpowiedzialną społecznie funkcję, i musza potem rozpoznawać wnioski jakiegoś nastoletniego Hissisa któy stara sie wmówić wszystkim dookoła, że jest mu przykro i ciężko i nie jest w stanie niestety zastosować się do wyroku, choćby bardzo chciał (xDDDD), komiczne to wszystko jest xD
i chociaż od tamtego czasu minęło 11lat, kilka
Hissis - O to ciekawy znalazłem kwitek, jak sobie pomyślę, że Ci ludzie tam w sądach ...

źródło: IMG20230416095426

Pobierz
Zawsze mnie irytowało, że jesteśmy tak skore do upiększania rzeczywistości i wmawiania sobie, że po prostu nie mamy innego wyboru. Aż do dzisiaj. Wyświetliłam wiadomość na moim ekranie. Przeczytałam ją raz.. i znowu. Moje słowa zapaliły się od gniewu. Postanowiłam, że nie będę kłaść się i nie będę mówić, że wygrałam. Wzięłam głęboki wdech i odpisałam: #nie. #nieugieta. #zadenstrach.

Usłyszałam, jak mój przełożony
gramnatwoim_flecie - Zawsze mnie irytowało, że jesteśmy tak skore do upiększania rzec...

źródło: 3KQB0cg

Pobierz
Człowiek uczy się całe życie, ale to co odkryłam dzisiaj stawia mnie na głowie! Właśnie dostrzegłam, że ludzie chcą być ciągle wyżej i co dziwne, coraz bardziej się od siebie oddalają. Nie wierzą w siebie, ale mówią o tworzeniu silnych relacji i byciu dla siebie jak brat dla brata. Gdzieś między łapankami na popularność a trendami prosto z filmów, zatraciliśmy sens tego słowa. Dzisiaj istotniejsze stały się znajomości z gwiazdami, a nie
gramnatwoim_flecie - Człowiek uczy się całe życie, ale to co odkryłam dzisiaj stawia ...

źródło: 40Pn8V3

Pobierz
  • Odpowiedz
Dzisiaj gdzieś na facebooku wyskoczył mi Krzysztof Gonciarz i jakoś tak potem wszedłem na jego kanał, żeby sprawdzić co tam wrzuca. Moją uwagę przykuł filmik "Kasiu wróć", w połowie filmiku Gonciarz płacze i mówi "#!$%@? się wszyscy, których śmieszą żarty w stylu Kasiu wróć i teksty o kukoldach". Na początku było to dla mnie śmieszne, że chłop wrzuca takie rzeczy do internetu. Ale jednak skłoniło mnie to do refleksji, szczególnie że teraz jest Wielki Post i dla mnie jest to czas takiego zastanowienia się nad swoim życiem. A faktem jest, że niestety brałem udział w tych atakach na Krzysztofa Gonciarza. Wrzucałem wpisy na jego temat, memy "Kasiu wróć", wyzywałem go od kukoldów.

Gonciarza zawsze lubiłem, mimo różnicy światopoglądów. On mocno lewicowy, nawet w "Zapytaj beczkę" dało się to wyczuć, a ja wręcz przeciwnie. Jednak ta lewicowość nie była dla mnie na tyle przytłaczająca, żeby go nie oglądać i nie lubić. Zawsze gdzieś tam szanowałem jego twórczość, podobała mi się seria z Japonii. Potem raczej go nie oglądałem, ale miałem do niego neutralne podejście.
Wszystko się zmieniło podczas Strajku Kobiet, kiedy to w sumie Gonciarz zaczął wyzywać prawaków na swoim instagramie, przez co poczułem się zaatakowany. Wtedy wrzucałem memy o nim na wykop, zresztą Gonciarz wtedy niemal codziennie trafiał w gorące, można powiedzieć, że cały wykop (i nie tylko) się na niego uwziął.
Nie myślałem wtedy o tym, że takie rzeczy mogą go zranić, że będzie mu to gdzieś siedziało w głowie. Generalnie zawsze wydaje mi się, że takie sławne osoby dobrze sobie radzą z hejtem, zresztą Krzysztof przybrał wtedy taką maskę, że go to nie rusza itd.
Oczywiście po jakimś czasie znudziło mi się to hejtowanie. Potem Gonciarz był w hejt parku, gdzie wypadł bardzo słabo, więc wtedy pewnie mogło się pojawić kilka negatywnych komentarzy mojego autorstwa.
damienbudzik - Dzisiaj gdzieś na facebooku wyskoczył mi Krzysztof Gonciarz i jakoś ta...
@damienbudzik: pronciarz odleciał już na andromedę, z maxem golonko może już pionę zbić. Najlepiej dla jego zdrowia byłoby zniknięcie z przestrzeni publicznej, ale jak widać desperacko potrzebuje atencji.
  • Odpowiedz
Dzisiaj odkryłam, że ludzie są TOTALNIE bezrefleksyjni. Próbowałam zapytać kolegę o jego opinię, na temat ważnego wydarzenia w mediach i myślałam, że powinien mieć jakąś refleksję, ale zamiast tego, ku mojemu zdumieniu, okazało się, że nic mu się nie śniło na ten temat! Czy to jest przyszłość? Ludzie przystosowują się tylko do tego co im mówią w telewizji i wszystko jest już dla nich postrzegane jako prawda, bez zastanowienia czy jest to
@gram_na_twoim_flecie: Dzisiaj odkryłem, że ludzie są TOTALNIE egocentryczni. Mam ostatnio sporo na głowie i nie żyję tym co dzieje się na świecie, nie chcę sobie dokładać stresu. Podchodzi ostatnio do mnie taka jedna, pyta się co sądzę o jakimś wydarzeniu, którym żyje spory odsetek ludzi, którzy nie mają nic innego w życiu do roboty. Była cholernie zdziwiona, że nic o tym nie wiem, na dodatek gdzieś na portalu ze śmiesznymi
  • Odpowiedz
#film #maininblack #mib #przemyslenia #refleksja #gownowpis
#nostagia
Man in black

Komedia która w tym roku obchodzi swoje 25 urodziny. Ten wiek jest wiekiem już dojrzałym. Ćwierćwiecze ma to do siebie, że samodzielnie staje się na nogi, osiąga pewną niezależność od rodziny czy środowiska. Nie uniknie się też konsekwencji pierwszych poważnych błędów lub doświadczeń mniej lub bardziej przypadkowych.
Film jak film – jeśli w grupie wiekowej 30-40 większość z nas miała z nim styczność to można przypuszczać że osiągną sukces kinowo-kasowy.
1z10 - #film #maininblack #mib #przemyślenia #refleksja #gównowpis
#nostagia 
Man i...

źródło: comment_16572290262hWnrHjJBGNfoxvC23Mkwg.jpg

Pobierz
  • Odpowiedz