Mam dwa pesymistyczne scenariusze, które muszę brać pod uwagę:
Bardziej rozsądna dla osoby bez żadnych sensownych perspektyw:
Siedzieć w Warszawie na wynajmie, gdzie praca za najniższą jest w miarę dostępna (ok 3200 miesięcznie za mieszkanie i opłaty)





























Trwa papierologia i tyle
do końca wakacji musi wjechać przynajmniej jeden dźwig